Fot. Manchester City
Real Madryt może po sezonie 2024/25 dokonać kolejnych, hitowych transferów.
Florentino Perez może być podrażniony obecnymi rozgrywkami. „Królewscy” pożegnali się z Ligą Mistrzów już na etapie ćwierćfinałów. Do tego na ten moment to FC Barcelona jest bliższa mistrzostwowi Hiszpanii.
Prezydent Realu chciałby zapewne, by jego klub ponownie dominował i to nie tylko na krajowym podwórku. Ponoć widziałby na Santiago Bernabeu tym razem… Erlinga Haalanda z Manchesteru City. Real miałby wtedy rozwiązany problem z obsadzeniem pozycji klasycznej „dziewiątki”. Wiązałoby to się jednak ze sporym wydatkiem – około 150 milionów euro.
Pytanie, czy nie należy na razie traktować tych informacji z przymrużeniem oka. Bowiem wiadomo, że obecnie siłę ofensywną Realu stanowi trio Kylian Mbappe – Rodrygo – Vinicius. Przyjście Haalanda raczej oznaczałoby odejście jednego z wymienionych piłkarzy.
Choć Manchester City notuje dużo słabszy sezon, to sam Haaland nadal ma znakomite liczby. W 40 występach zdobył 30 bramek i dorzucił cztery asysty. Obecnie leczy kontuzję.
Źródło: Fichajes