Fot. Górnik Zabrze
Jan Urban we wtorek ponownie pożegnał się z Górnikiem Zabrze.
Doświadczony szkoleniowiec po raz drugi musiał opuścić Zabrze. Choć można powiedzieć, że w obydwóch przypadkach włodarze zachowali się wobec jego podobnie. Urban miał ważny kontrakt do końca sezonu 2024/25, a i tak zakończono przedwcześnie współpracę.
– Jedno i drugie, nie zagrało coś na górze. Wtedy też przyszedł ktoś z zewnątrz i przewrócił wszystko do góry nogami. Teraz jest podobnie, ale nie mam na to wpływu – stwierdził Urban w rozmowie dla „Przegląd Sportowy Onet” – Chcieli pokazać, kto tu rządzi, i zrobili to bez skrupułów. Wyobrażam sobie dlaczego, ale uważam, że nie są to ludzie, którzy powinni decydować w wielu kwestiach. Mają jednak głos decyzyjny i to robią. To nie Górnik Zabrze mnie zwolnił, tylko ludzie, którzy aktualnie w nim pracują. Nie są to osoby związane z piłką. Przepraszam, ale taka jest prawda.
Urban twierdzi, że dla włodarzy klubu problemem były jego jasne komentarze odnośnie sytuacji Górnika. Warto podkreślić, że ta drużyna jest obecnie siódma w tabeli PKO Ekstraklasy. Stąd, trener zastanawia się, co musiałby zrobić, by zachować stanowisko.
– Gdybyśmy byli Lechem czy Rakowem, których interesuje mistrzostwo, a minimum puchary, tobym to rozumiał. Czy Górnik w tym momencie miał jednak grać o puchary? W tej chwili jesteśmy sklasyfikowani na adekwatnej, siódmej pozycji i oferujemy przy tym widowiskowy, ciekawy futbol dla swoich kibiców, więc nie jest to dla mnie zrozumiałe. – zaznaczył Urban – Jestem szczery i w wielu rozmowach z zarządem mówiłem to, co myślę. Podejrzewam, że niektórym osobom się to nie podobało.
Sam Urban jest dość mocno łączony z powrotem do Legii Warszawa po tym sezonie i zastąpieniu Goncalo Feio.