Fot. UEFA.com
Sytuacja Ansu Fatiego to obecnie jeden z największych problemów dla FC Barcelony.
22-letni skrzydłowy jest daleki od optymalnej formy po wielu problemach zdrowotnych i raczej nie ma co obecnie szukać w Katalonii. Od kilku miesięcy w mediach Fati jest łączony z różnymi klubami, gdzie mógłby trafić na wypożyczenie i szukać odbudowy dyspozycji.
Okazuje się, iż Ansu był naprawdę blisko trafienia do Besiktasu. Potwierdził to sam prezes tureckiego klubu, Serdal Adalı. Besiktas jednak pożegnał się z Ligą Europą po fazie ligowej, co miało wpłynąć na upadnięcie transferu.
– Nawet doszliśmy do porozumienia z Barceloną w sprawie jego transferu. Jednak wtedy, w tę noc odpadnięcia z europejskich pucharów przekazali nam, że jednak nie przyjdzie. Zawodnik był pozytywnie nastawiony, nawet były kontakty z jego ojcem. Ale nasza eliminacja zrujnowała plany transferowe – twierdzi Adalı.
Nie jest tajemnicą, że i sam Hansi Flick nie ma większych planów na wprowadzenie Fatiego do regularnej gry. Kontrakt tego zawodnika obowiązuje do lata 2027 roku, lecz raczej już po sezonie 2024/25 powinien zmienić barwy.
Źródło: Sport, AS