Fot. Mateusz Czarnecki
Jagiellonia Białystok musi się powoli godzić z potencjalnym odejściem jednej z najważniejszych postaci.
Choć nie jest pewne, że „Jaga” obroni tytuł mistrzowski (jest teraz trzecia w tabeli PKO Ekstraklasy), to już można śmiało mówić o udanym sezonie. W Lidze Konferencji dotarła do ćwierćfinałów, a mimo walki na dwóch frontach nadal jest w czołówce ligi.
W Białymstoku dobre wyniki zawdzięczają między innymi formie Afimico Pululu. Jego kontrakt z Jagiellonią jest ważny do lata 2026 roku. Włodarze „Jagi” są jednak świadomi, że ciężko będzie utrzymać 26-latka.
– Chcielibyśmy, żeby Pululu z nami został, ale jego umowa za rok wygasa. Dał temu klubowi wiele, musimy to szanować. Strategia jest taka, że transfery wychodzące trzeba robić – mówił niedawno Łukasz Masłowski w wywiadzie u Tomasza Ćwiąkały.
Sama Jagiellonia w przypadku sprzedaży tego napastnika oczekuje kwoty na poziomie przynajmniej około sześciu milionów euro. Co więcej, „Weszło” w piątek podało nawet, iż były już pierwsze konkretne oferty i to z Major League Soccer. Zaproponowano jednak trzy miliony euro, co bez zastanowienia odrzucono.
„Jaga” musi się liczyć z faktem, że jeżeli nie przedłuży umowy Pululu, to ten w styczniu samodzielnie będzie mógł wybierać kolejnego pracodawcę.