Fot. Facebook/TVN - Screen
Justyna Kowalczyk-Tekieli po raz pierwszy od dłuższego czasu udzieliła szerszych wypowiedzi.
Kowalczyk-Tekieli to legenda sportu, niegdyś znakomita biegaczka narciarska. O ile 42-latka może pochwalić się znakomitymi osiągnięciami sportowymi, jak medale Igrzysk Olimpijskich czy Mistrzostw Świata, to życie prywatne mocno dało jej w kość. Pierwszym mocnym ciosem było poronienie w 2013 roku. Natomiast niemal dwa lata temu musiała pogodzić się ze śmiercią męża – alpinisty Kacpra Tekieli.
Kowalczyk wzięła udział w programie „Autentyczni” stacji TVN, gdzie pytania zadają osoby ze spektrum autyzmu. Były zawodniczka nadal nie zamierza wracać do życia publicznego, ale zrobiła tym razem wyjątek ze względu na format wywiadu.
– W tamtej trudnej sytuacji pomogła mi terapia, zarówno rozmowy, jak i terapia lekowa. Nie wiedziałam, jaka była płeć dziecka. Emocje były nieporównywalne z tym, co spotkało mnie dwa lata temu. Czas leczy, zalecza jakieś tam rany, ale to, co spotkało mnie po śmierci męża, było nieporównywalnie trudniejsze – wspominała Kowalczyk – To trudny temat, mój mąż zginął niecałe dwa lata temu. To jest dla mnie bardzo świeża sprawa. Wyłączyłam się z życia publicznego i to, że jestem tutaj u was, to jedno z pierwszych wystąpień w czymś publicznym. Nigdy nie zdawałam sobie sprawy, że takie emocje mogą targać człowiekiem i wciąż targają.
– Ja sama uciekam w góry, ale w innym sposobie. Bardzo kochałam męża i bardzo tęsknie. Nie staram się zrzucać winy, staram się przyjąć to z pokorą. Sport mnie uratował, biegłam w góry i miałam możliwość wyrzucić złe emocje i wrócić uśmiechnięta do synka – dodała.