Fot. Mateusz Czarnecki
Takie ruchy rzadko mają miejsce na polskim podwórku.
W Legii Warszawa trwa przygotowanie planu „B”, gdyby Goncalo Feio miał pożegnać się z klubem po sezonie 2024/25. Do tej pory mówiło się, że ze względu na dobrą kampanię w europejskich pucharach, Portugalczyk mógłby kontynuować współpracę w razie zwycięstwa w Pucharze Polski. Legioniści 2 maja zmierzą się z Pogonią Szczecin na PGE Narodowym.
Sam Feio ostatnio twierdził, że włodarze klubu w ogóle z nim nie rozmawiają w sprawie przedłużenia umowy. Co by wskazywało raczej na nowego szkoleniowca Legii od 1 lipca. Okazuje się bowiem, że nawet jakby Feio wygrał Puchar Polski, to nie jest wcale pewne, że dostanie nowy kontrakt. Media tymczasem rozpoczęły już karuzelę potencjalnych nazwisk do pracy przy Łazienkowskiej. Wymieniani byli do tej pory choćby… Eugen Polanski czy Jan Urban.
A w czwartek pojawiła się nowa opcja. Mowa mianowicie o Nenadzie Bjelicy, który od grudnia jest bezrobotny po odejściu z Dinama Zagrzeb. Wcześniej przez część sezonu 2023/24 prowadził Union Berlin. Jednakże to szkoleniowiec dobrze znany z pracy w Polsce, bowiem w latach 2016/18 prowadził Lecha Poznań. Dwukrotnie wtedy zajął z „Kolejorzem” trzecie miejsce w PKO Ekstraklasie.
– Z tego, co słyszę, Nenad Bjelica dobrze zna się z Fredim Bobiciem. Ten miał kiedyś nawet pomysł sprowadzenia go do jednego z klubów, w którym pracował. Ostatnio mieli zjeść wspólnie obiad. Bjelica miałby rozważyć taką propozycję. Jeśli chodzi o pracę w Polsce, to pod uwagę bierze tylko Lecha i Legię – przekazał Tomasz Włodarczyk z „Meczyków”.
To byłby o tyle interesujący ruch, bowiem tak samo jak z piłkarzami, tak i z trenerami rzadko zdarza się, by jednocześnie mieli w CV Lecha Poznań i Legię Warszawa.