Fot. Lech Poznań
Lech Poznań w niedzielę zremisował z Radomiakiem 2:2 w meczu 30. kolejki PKO Ekstraklasy.
Kibice „Kolejorza” śmiało mogą czuć się roczarowani, bowiem ich drużyna długo prowadziła w Radomiu 2:0 i niewiele zapowiadało się na to, że stracą tu punkty. Zdecydowała znakomita końcówka Radomiaka.
Zawodu ostatecznym rezultatem nie ukrywał także trener Lecha, Niels Frederiksen.
– Kiedy prowadzi się dwiema bramkami, a potem remisuje, to czuć jedynie rozczarowanie. Po przerwie nie zaprezentowaliśmy się dobrze, a rywale wykorzystali swoje szanse. Druga połowa była w naszym wykonaniu po prostu zła – mówił podczas pomeczowej konferencji prasowej – Nasz pressing wyglądał źle po przerwie. Przeciwnicy zbierali długie piłki, wygrywali pojedynki. Byli od nas lepsi.
– Wynik jest sprawiedliwy, bo my byliśmy lepsi w pierwszej odsłonie meczu, a Radomiak w drugiej. Wciąż o tytuł walczą dwie, może trzy drużyny i oczywiście, że ten remis nie jest dobry, ale ta sytuacja jeszcze może się odwrócić. Remis zawsze jest lepszy od porażki – podsumował Duńczyk.
W tabeli PKO Ekstraklasy obecnie Raków Częstochowa prowadzi i ma dwa punkty przewagi nad Lechem Poznań. Wielu fanów „Kolejorza” obawia się, iż „Medaliki” nie wypuszczą już mistrzostwa Polski z rąk. W następnej serii gier Raków uda się do Mielca na starcie ze Stalą. Lech natomiast podejmie Puszczę Niepołomice. W obydwóch przypadkach będzie to konfrontacja drużyn walczących o tytuł z zespołami ze strefy spadkowej. Z walki o mistrzostwo raczej wypisała się Jagiellonia Białystok, która i do Lecha i do Rakowa traci siedem punktów. Do końca sezonu pozostały cztery kolejki.
Źródło: WP Sportowe Fakty