Fot. miastozabrze.pl/
Przedstawiciele Górnika Zabrze dość długo czekali na zabranie głosu po zwolnieniu Jana Urbana.
15 kwietnia pojawił się komunikat, że Górnik zwalnia Jana Urbana. Wiele osób zarzuciło zabrzańskiemu klubowi, iż mogli poczekać przynajmniej do końca sezonu z decyzją, skoro doświadczonemu trenerowi i tak wygasał w czerwcu kontrakt. Sam trener także dość ostro wypowiadał się na temat stylu zakończenia współpracy.
Bartłomiej Gabryś, członek zarządu “Trójkolorowych” w rozmowie dla Roosevelta81.pl zapewnia, że nie było żadnego wtargnięcia do gabinetu Urbana.
– Zależało nam na okazaniu szacunku trenerowi, dlatego przyszliśmy do niego, a nie wzywaliśmy do siebie. Podziękowaliśmy trenerowi za współpracę i przekazaliśmy, że chcemy go w ostatnim meczu sezonu uhonorować za to co zrobił dla Górnika – tłumaczy Gabryś – Podstawowy zarzut trenera Urbana po tym zwolnieniu był taki, że to była forma taka, a nie inna. Ja nigdy – bez względu na to, gdzie pracowałem – nie spotkałem się z sytuacją, by to mój przełożony, do mnie przychodził i informował mnie o rozstaniu. Otrzymywałem wypowiedzenie w gabinecie przełożonego i najczęściej na tym się kończyło. By nie wprowadzać takiej niekomfortowej sytuacji, poszliśmy do gabinetu trenera w gronie zarządu i dyrektora sportowego i przedstawiliśmy mu naszą decyzję. Bez jakichkolwiek osób trzecich.
Górnik jest obecnie na ósmej pozycji w tabeli PKO Ekstraklasy. Zabrzanie z jednej strony są spokojni utrzymania, z drugiej nie liczą się w walce o czołowe miejsca. W najbliższym meczu, 4 maja zmierzą się z Jagiellonią Białystok.