Fot. Mateusz Czarnecki
Maj zrobił się na świecie miesiącem debat i wyborów. Od wybierania Papieża w Watykanie przez Prezydenta Polski po… trenera Legii Warszawa. Skąd takie połączenie? W końcu sam Goncalo Feio powiedział w jednym z niedawnych wywiadów, że jego praca jest trzecią z najtrudniejszych w Polsce. No właśnie. Czy Legia Warszawa powinna kontynuować współpracę z portugalskim szkoleniowcem?
Mamy 8 maja. Za niespełna dwa miesiące Goncalo Feio wygasa kontrakt z Legią Warszawa. Nadal nie wiemy, czy będzie kontynuował pracę w kolejnym sezonie przy Łazienkowskiej. W ostatnich dniach pojawił się wysyp komentarzy różnych dziennikarzy odnośnie tego, czy „Wojskowi” powinni zmienić trenera. Postanowiłem zebrać argumenty za i przeciw, a do tego przedstawić swój punkt widzenia.
Dlaczego Legia powinna zostawić Feio?
Dwa fakty mocno przemawiają za Goncalo Feio. Niezależnie od wszystkiego. Po pierwsze, poprowadził drużynę do zdobycia Pucharu Polski, co daje kwalifikację w europejskich pucharach na następny sezon. Po drugie, Legia zaliczyła świetną kampanię w Lidze Konferencji. Dotarła tam do ćwierćfinałów i to zarówno dzięki Legii, jak i Jagiellonii Białystok poprawiła się sytuacja Polski w rankingu UEFA. Dokonała obydwóch rzeczy, łącząc grę na trzech frontach.

Przy okazji na wiosnę było widać lepszą grę danych zawodników. Szczególnie Jan Ziółkowski czy Ryoyu Morishita. Ba, Japończyk zalicza sezon życia. A po regresie do przyzwoitej dyspozycji wrócił Maxi Oyedele. Więc jeżeli Feio powie, że rozwinął danych piłkarzy i prezentują się to lepiej, to ciężko mu zarzucić w tej kwestii kłamstwo.
Rzadko ktoś zwraca na to uwagę, ale sam mam wrażenie, że mimo wszystko Feio trochę dojrzał w ostatnich miesiącach. Jest to inna osoba, niż ta, która rzucała „fakami” w kierunku duńskich kibiców. Być może sam postanowił sobie trochę odpuścić w medialnych wojenkach czy innych tego typu gierkach. A być może ktoś mu to zasugerował. I jasne, nadal nie wiadomo, kiedy zdarzy mu się „odpalić”. Regularnie zbiera żółte kartki, co dalej wpływa na jego wizerunek. Ale tutaj sędziowie chyba rzeczywiście trochę się uwzięli na niego, „bo to Feio”. Widać, iż to trener oddany Legii Warszawa i nie rzuca większości słów na wiatr w tej kwestii. Jeżeli Legia sama chciała jakoś budować w końcu jakąś tożsamość w zespole, to Feio jest dobrym trenerem ku temu.
No i właśnie. W ostatnich latach nie było w Legii Warszawa trenera, który pracowałby tam dłużej niż dwa sezony. Często mówi się, że „Wojskowi” potrzebują wreszcie spokoju, że za często zmieniają szkoleniowców. Tak przejrzałem historię i ostatnim, który przy Łazienkowskiej spędził dłużej niż dwa lata… był Maciej Skorża w latach 2010-12! (I to też było 729 dni). Zatem od lat nie można mówić o jakimś długofalowym projekcie w tym klubie. Być może Feio byłby pierwszą postacią, która rzeczywiście mogłaby zbudować tutaj jakiś autorską wizję gry i kadry.
Przy tym wszystkim, oglądałem materiał Tomasza Ćwiąkały i z większością argumentów statystycznych także się zgodzę. I nie będę ich powielać, więc ewentualnie możecie go znaleźć na YouTube.
Dlaczego Legia powinna zmienić trenera?
To, co jednocześnie broni Feio, to także jego spory problem – czyli wyniki. Bowiem to on sam deklarował na początku sezonu, że głównym celem Legii Warszawa jest zdobycie mistrzostwa Polski. Tymczasem nie było kolejki, gdzie stołeczni by się w ogóle zbliżyli do tytułu. Co więcej, na koniec rozgrywek skomplikowały się w ogóle szanse na ligowe podium. Po osiemnastej kolejce, legioniści do lidera tracili sześć punktów. Teraz mamy 31 serię gier i ta strata (uwzględniając zaległy mecz) to piętnaście punktów.
Feio może odetchnąć z ulgą, bo wygrał Puchar Polski. Ale gdyby to się nie udało, gdyby na PGE Narodowym triumfowała Pogoń Szczecin, to Legia znalazłaby się w bardzo trudnej sytuacji przed kolejnym sezonem. I Feio byłby współodpowiedzialnym.
Uważam, że Feio był także współodpowiedzialny za sytuację z bramkarzami i ich formą. Jeszcze niedawno narzekano, że Legia ma za dużo dobrych bramkarzy. Może Feio sam bezpośrednio nie wpłynął na to, że Kacper Tobiasz był mocno nieregularny w jego występach. Ale to Feio tuż pod koniec okienka transferowego, zimą wpadł pomysł na ściągnięcie Vladana Kovacevicia. Kovacevicia, który także przyczynił się do straty kilku punktów. No i co by nie mówić, to jednak główny trener jest współwinny, gdy część sztabu nie wykonuje pracy, tak jak powinna.

Wspominałem, że Feio w ostatnich tygodniach wygląda na bardziej dojrzałego. Ale niestety, wiosną miał jeszcze sytuacje, gdy prowokował niektórymi decyzjami. Gdy legioniści grali z Jagiellonią Białystok w Pucharze Polski, tuż przed, znienacka całkiem odstawił Rafała Augustyniaka od pierwszej kadry. To mogło podburzyć atmosferę w zespole, bo Augustyniak był jednym z liderów. Na rewanż z Chelsea także wystawił dziwny skład. W obydwóch przypadkach koniec końców obronił się ostatecznymi wynikami. Ale nie zawsze tak musi być.
I tak jak przyznałem, że niektórzy piłkarze rozwinęli się pod koniec sezonu, to przez długi czas większość meczów ligowych w wykonaniu Legii po prostu nie dało się oglądać. Często irytowała nieskuteczność danych zawodników. Ilja Szkurin dopiero w ostatnich tygodniach wygląda trochę lepiej i w jego przypadku mam nadzieję, że będzie jeszcze z niego pożytek podczas kolejnego sezonu. Ale to nie jest napastnik gwarantujący 15-20 goli w lidze. Przykłady Jagiellonii Białystok, Lecha Poznań, ba nawet Cracovii pokazały, że można ściągnąć takich zawodników do PKO Ekstraklasy. Tylko jakoś Legia ma z tym problemy w ostatnich latach. Marc Gual ma niezłe statystyki, ale mógłby mieć je zdecydowanie lepsze. Wynika to z faktu, że nie jest klasyczną dziewiątką, a długo tak grał. Do tego, często po prostu wkurza swoją samą postawą na boisku. Natomiast niemal co mecz zastanawiam się, co jeszcze w klubie robią tacy zawodnicy, jak Kacper Chodyna, czy Patryk Kun.
Co Legia zrobi? Co ja bym zrobił?
W całych tych dywagacjach trzeba brać pod uwagę jedną rzecz – w Legii Warszawa w międzyczasie trwało zamieszanie wewnątrz klubu. Struktury z początkiem 2025 roku mocno się zmieniły. I tutaj Feio także może mówić, że takie okoliczności mu nie pomagały, co nie będzie zbytnio naciągane. Natomiast decyzja, czy zostawić Portugalczyka na stanowisku, ma teraz ponoć zależeć głównie od Michała Żewłakowa. A on dyrektorem sportowym jest od kwietnia. Gdyby „Żewłak” nie miał wątpliwości, to ogłoszenie mielibyśmy zapewne już po finale Pucharu Polski. Nie zdziwiłbym się, gdybyśmy ostateczną decyzją klubu odnośnie Feio poznali gdzieś przy okazji ostatniego meczu ligowego. Kiedyś tak zrobiono np. z Josue, gdy jemu wygasał kontrakt i poinformowano o przedłużeniu.
Legia musi przede wszystkim zidentyfikować, jakie są rzeczywiście jej główne cele na sezon 2025/26. Jeżeli określi, że jej obecne możliwości, to regularna gra w europejskich pucharach, to proponowałbym Feio kontrakt maksymalnie na rok, ewentualnie z opcją przedłużenia. Zobaczyć można wówczas, jak będzie mu się układać współpraca z obecnym pionem sportowym i jakie wyniki będzie osiągał na jesień. Czy Feio rzeczywiście ma pomysł, jak zdobyć mistrzostwo Polski (jak to on sam stwierdził). Jeżeli natomiast, celem numer jeden jest tytuł krajowy, to jednak nie jestem przekonany, że Feio to zagwarantuje. I mając takie możliwości, takie kontakty, jakie mają Michał Żewłakow czy Fredi Bobic, to można spróbować rozejrzeć się za bardziej doświadczonym szkoleniowcem.
Zaznaczę też, że niezależnie, kto będzie trenerem Legii w następnym sezonie, to nawet Josep Guardiola mógłby mieć problem ze zdobyciem mistrzostwa przy tym, jak była prowadzona polityka transferowa stołecznych w ostatnich latach. I mam wielką nadzieję, że ta kwestia także zostanie wyprostowana.