screen/Canal+Sport
Raków Częstochowa przegrał z Jagiellonią Białystok 1:2 w meczu 32. kolejki PKO BP Ekstraklasy. „Medaliki” mogą w końcówce wypuścić mistrzostwo Polski z rąk, a wściekły Marek Papszun w końcówce meczu chwycił za telefon!
Szkoleniowiec Rakowa oglądał rywalizację z Jagiellonią z trybun, ponieważ w poprzedniej kolejce otrzymał czwartą żółtą kartkę. Przy linii piłkarzami Rakowa dyrygował Artur Węska. „Medaliki” prowadziły na własnym stadionie z aktualnymi mistrzami Polski po bramce Iviego Lopeza. Dublet Afimico Pululu przechylił jednak szalę zwycięstwa na korzyść gości.
Drużyna z Częstochowy ma dwa punkty przewagi nad drugim Lechem, ale „Kolejorz” jeszcze nie rozgrywał spotkania w 32. kolejce. Jeśli Lech wygra z Legią to na dwie kolejki przed końcem wskoczy na fotel lidera. Nic więc dziwnego, że wściekły w końcówce meczu był Papszun, który chwycił za telefon i krzyczał do swojego rozmówcy. Przed Rakowem jeszcze wyjazdowe starcie w Kielcach z Koroną i domowy mecz z Widzewem.
Marek Papszun przekazuje komuś dobrą nowinę przez telefon – Raków Częstochowa bliżej realizacji założonego celu: wicemistrzostwa Polski. Gratulacje! pic.twitter.com/cFKmgSvW4t
— Szymon Janczyk (@sz_janczyk) May 10, 2025