Fot. Mateusz Czarnecki
Legia Warszawa pokonała Widzew Łódź 2:0 w zaległym meczu 31. kolejki PKO Ekstraklasy.
Wyjątkowo ten klasyk był rozgrywany jedynie o prestiż. Widzew Łódź zapewnił sobie utrzymanie w Ekstraklasie i nie gra o nic więcej w tym sezonie. A Legia zakwalifikowała się już do europejskich pucharów, niezależnie od końcowej pozycji w tabeli. Przy czym mają już naprawdę małe szanse na ligowe podium. Pierwotnie te spotkanie miało zostać rozegrane na początku maja, ale wtedy legioniści rywalizowali w finale Pucharu Polski. I pokonali Pogoń Szczecin 4:3.
Można powiedzieć, że Legia zapewniła sobie wygraną w Łodzi jeszcze w pierwszej połowie spotkania. W 17. minucie znakomitą asystą popisał się Marc Gual, a akcję wykończył Ryoya Morishita. Niewiele później to już sam Hiszpan finalizował odpowiedź stołecznych, po błędzie Rafała Gikiewicza.
Nadspodziewanie dużo złych emocji było w samej końcówce. Bowiem podopieczni Goncalo Feio kończyli te starcie… w dziewiątkę. Najpierw czerwoną kartkę zobaczył Patryk Kun. Chwilę później… na drugą żółtą kartkę faulował z kolei Morishita.