Fot. Mateusz Czarnecki
Jean-Pierre Nsame rok temu przychodził do Legii Warszawa z nadzieją na podbicie PKO Ekstraklasy. Póki co, ta przygoda jednak jest mocno rozczarowująca.
Napastnik przed sezonem 2024/25 przychodził do Warszawy z włoskiego Como 1907. Wobec tego transferu było trochę niejasności, bo najpierw wydawało się, iż to wypożyczenie. Potem okazało się, że szybko został szybko wykupiony. I to w dziwnych okolicznościach.
Co wyjawił w jednym z najnowszych wywiadów. Okazuje się… że stołeczni musieli zdobyć co najmniej punkt, by uaktywnić klauzulę wykupu. A tak była obowiązkowa. Nsame zapowiedział także, iż ma niedokończone sprawy w Warszawie i chciałby jeszcze coś udowodnić przy Łazienkowskiej.
– Nie jestem już graczem Como. Mało kto o tym wie. Nawet na Transfermarkcie jest błąd. Transfer do Legii Warszawa był wypożyczeniem, ale z obowiązkiem wykupu. Został on aktywowany, gdy zdobyłem pierwszy punkt – tłumaczy Kameruńczyk.
Nsame jeszcze całkiem niedawno był gwiazdą ligi szwajcarskiej, gdzie sięgał po koronę króla strzelców. W ostatnich latach jednak wyraźnie spadł z formą, gdy przeniósł się do Włoch.
W PKO Ekstraklasie zdołał zagrać zaledwie w sześciu meczach. Zdobył w nich jedną bramkę. Nieco lepiej prezentuje się jego dorobek z gry w szwajcarskiej lidze. Na dwanaście spotkań strzelił dwa gole. Trzeba jednak zaznaczyć, iż był to dublet z jednego ze spotkań na początku rundy. I potem już nie trafiał do siatki.
Źródło: Blick