Screen/YouTube/Raków Częstochowa
Trwa walka o mistrzostwo Polski, a w jej tle spekulacje o rzekomej premii Rakowa Częstochowa dla piłkarzy GKS-u Katowice. Obojętnie obok tych spekulacji nie przeszedł Marek Papszun, który ma pretensje do Lecha Poznań.
Niels Frederiksen o rzekomej premii: Nie mieści mi się w głowie
W niedzielę odbył się mecz pomiędzy GKS-em Katowice a Lechem Poznań. Gracze GieKSy pokazali się z bardzo dobrej strony, ostatecznie urywając punkt liderom rozgrywek. Po spotkaniu portal „Meczyki.pl” przekazał, że ich niezwykła determinacja nie wzięła się znikąd, bowiem Raków Częstochowa miał zaproponować rywalom „Kolejorza” premię w wysokości 230 tysięcy euro za zwycięstwo.
Do tych spekulacji odniósł się Niels Frederiksen w rozmowie z portalem „Weszlo.com” – Krótko po naszym niedzielnym spotkaniu zaczęły krążyć niepokojące sygnały odnośnie potencjalnego złamania przepisów mówiących o wpływaniu na wynik meczu. Nie chcę wierzyć, że taka sytuacja mogłaby mieć miejsce, bezsprzecznie wypaczałaby ona sens sportowej rywalizacji. Nie mieści mi się w głowie, że ktoś mógłby się posunąć do takich nieczystych zagrań, które są zabronione i mogą spotkać się z surową karą – powiedział szkoleniowiec „Kolejorza”.
Marek Papszun odpowiedział trenerowi Lecha Poznań. „Brak szacunku”
Na odpowiedź Marka Papszuna nie trzeba było czekać. Szkoleniowiec „Medalików” na czwartkowej konferencji prasowej zaznaczył, że rozpowszechnianie takich plotek jest brakiem szacunku dla Rakowa.
– Dziwię się trochę przeciwnikowi [Lechowi Poznań – przyp.red], że coś takiego przekazuje, bo to przede wszystkim jest brak szacunku dla rywali – do drużyn, z którymi rywalizujesz. Ja patrzę na to w ten sposób, że wielki Lech… i no co drużyna, która gra z wielkim Lechem ma klęknąć przed meczem i oddać trzy punkty? – zapytał Marek Papszun.
Widać, że Marek Papszun jest rozżalony i zdenerwowany tymi plotkami: – Co gdyby Lech zapłacił naszym rywalom? W pierwszej kolejności miałbym pretensje do nas, że sobie z tym nie poradziliśmy na boisku. Jak dla mnie atakowanie przeciwnika bez dowodów jest po prostu brakiem…
— Kamil Głębocki (@kamilglebocki) May 22, 2025
– Ja ani przez moment nie pomyślałem w ten sposób o Koronie Kielce, choć te mecze były bardzo podobne od strony rywala, czyli taka zawziętość, duża determinacja ale powiem szczerze, że nie przyszło mi nawet na myśl oglądając te filmiki „premia, premia”, że ta premia może być od Lecha Poznań. Jeżeli tak było, no to trudno. Nasza wina, że my tego meczu nie wygraliśmy, więc to było słabe zachowanie, manipulacja. Natomiast trochę się dziwie trenerowi, bo pewnie nie zna historii, a powinien mocniej się z nią zapoznać i porozmawiać z ludźmi, którzy pracują w Lechu – podkreślił.
– Dobrze pamiętam rok 2022, rywalizację z Lechem Poznań, bardzo dużą determinację Cracovii w meczu w Częstochowie i to, co później się wydarzyło. Gorsza sytuacja miała miejsce kolejkę później, bo drużyna Warty Poznań spacerowała po prostu po boisku. Można sobie ten mecz przewinąć i zobaczyć, jak to wyglądało więc takim dużym szczytem bezczelność jest sugerowanie tego, że Raków Częstochowa w jakiś sposób chce wpłynąć na przebieg rywalizacji, biorąc pod uwagę to, co miało miejsce w 2022 roku – dodał.
– I nie przypominam sobie, żebym ja w jakiś sposób, czy ktoś z klubu komentował tą sytuację, która była oczywista. Jak przeciwnik nieczysto gra, to jego sprawa. Widzimy, co się stało z Wartą Poznań – podsumował.
W ostatniej kolejce Lech Poznań zmierzy się u siebie z Piastem Gliwice, a Raków Częstochowa podejmie Widzew Łódź.