screen/Tennis TV
Hubert Hurkacz przegrał o włos finał turnieju ATP w Genewie. To Novak Djoković po ponad trzygodzinnym thrillerze mógł cieszyć się z setnego tytułu w zawodowej karierze.
Batalia na pełnym dystansie
W pierwszym secie Hurkacz miał większe problemy utrzymaniem własnego serwisu, ale w kluczowych momentach serwis nie opuszczał Polaka i przełamań nie było. Serb również pewnie trzymał swój serwis aż do dwunastego gemu. Tam pojawiła się szansa dla Hurkacza, Djoković przy piłce setowej popełnił podwójny błąd serwisowi i Polak wygrał otwierającą partię 7:5.
Djokovic jeszcze podniósł swój poziom w drugim secie. Serb szybko wygrywał swoje gemy serwisowe, Hurkacz miał z tym problemy, ale nadal serwis był kluczowy dla utrzymania własnego podania. Polak bronił jednego breakpointu, Djokovic nie musiał bronić żadnego. O losach drugiej partii musiał zadecydować tie-break. W nim Serb pokazał cały swój kunszt, skorzystał z odrobinę gorszej dyspozycji Hurkacza i wygrał 7-2.
Jeden błąd zmienił oblicze finału
Nieoczekiwanie już w pierwszym gemie trzeciego seta Hurkacz przełamał Djokovicia i otworzył sobie drogę do wygrania całego turnieju. Przewaga napędziła Polaka, który w tym momencie serwował najlepiej w całym meczu. Wszystko posypało się jednak przy stanie 4:3 dla Hurkacza. Polak rozpoczął gema od banalnego błędu z forehandu i wpuścił do gry Djokovicia. Serb poczuł szansę, zaatakował i po raz pierwszy w meczu przełamał Hurkacza. Polak musiał się szybko otrząsnąć, ale przy stanie 4:5,5:6 utrzymał swój serwis i doprowadził do tie-breaka, który rozstrzygnął losy meczu. W nim Hurkacz popełnił kilka błędów z forehandu i Djokovic wykorzystał to wygrywając 7-2.
Po trzech godzinach i pięciu minutach walki Serb sięgnął po setny tytuł w karierze. Polak po raz czwarty w karierze musi przełknąć gorycz porażki w finale. Tym bardziej szkoda, że Hurkacz przegrał o włos, a nawet miał przewagę przełamania w trzecim secie. Warto jednak docenić ostatnie wyniki Polaka, które napawają optymizmem przed rozpoczynającym się w niedzielę Roland Garros.