Fot. X/@WTA
Aryna Sabalenka nie tylko była rozczarowana, ale i zdenerwowana po porażce w finale French Open.
Białorusinka w finale Roland Garros w sobotę przegrała z Coco Gauff 7:6, 2:6, 4:6. Sabalenka wygrała pierwszą partię po wyrównanym boju, ale potem przegrała w dwóch kolejnych.
Sabalenka na pomeczowej konferencji prasowej sugerowała, iż to bardziej ona słabo zagrała. Niż Gauff tak dobrze się prezentowała.
– Myślę, że po prostu trzeba zrobić krok do tyłu, uczyć się, a potem wyjść na kort i być lepszym. Teraz nie wiem, jak nie być wobec siebie surową. Szczerze mówiąc, to najgorszy mecz, jaki rozegrałam w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Nie miałabym nic przeciwko takiej grze w czwartej rundzie czy ćwierćfinale, ale w finale Wielkiego Szlema to trochę… nie w porządku. To boli – zwłaszcza, gdy grało się naprawdę dobry tenis przez cały tydzień – mówiła liderka światowego rankingu.
Sabalenka niespodziewanie wspomniała również… o Idze Świątek.
– Gdyby Iga pokonała mnie, myślę, że wyszłaby dzisiaj i odniosła zwycięstwo. Grałam naprawdę dobrze, a potem w ostatnim meczu wyszłam i zrobiłam to, co zrobiłam – dodała.
Słowa Białorusinki na pewno będą szeroko komentowane w środowisku.
Przed zawodniczkami teraz rywalizacja na nawierzchni trawiastej, którą skwituje Wimbledon na przełomie czerwca i lipca.
Źródło: X/puntodebreak.com/Kanał Sportowy