Fot. Mateusz Czarnecki
Reprezentacja Polski przez te ostatnie lata przechodziła różne mniejsze i większe kryzysy. Jednakże nagromadzenie absurdu, ego i fatalnych decyzji w trakcie tych zaledwie kilku dni spowodowało, że przez długi czas ciężko będzie to wszystko przebić. Ludzie mają dość zespołu narodowego w tym kształcie. I nie dziwię się, bo mi samemu już ręce opadają.
Probierz mógł się wstrzymać. Zrobił wszystko na opak
Wszystko zaczęło się jeszcze przed całym zgrupowaniem. Gdy Robert Lewandowski ogłosił, że chce odpocząć i nie pojawi się na czerwcowym zgrupowaniu reprezentacji Polski. Z jednej strony, jest kapitanem i nie powinien ignorować tak kluczowych meczów dla eliminacji, jak ten z Finlandią. Z drugiej – w pełni go rozumiem, bo rzeczywiście ma za sobą prawdopodobnie najtrudniejszy sezon klubowy w karierze. Przy tym, ile już ma lat. Zwłaszcza jeżeli pierwotnie dogadał się z Probierzem i ten wyraził zgodę, to nikt nie powinien się o to czepiać i robić afery. I tu akurat uważam, że wszystko było przesadnie nadmuchane. Bo nie tylko „Lewy” coś takiego robił, ale i Cristiano Ronaldo, Lionelowi Messiemu czy innym wielkim piłkarzom zdarzało się omijać zgrupowania reprezentacji. A Lewandowskiemu takie sytuacje zdarzyły się na palcach jednej ręki. I zasługuje na szacunek.
Wszystko zaczęło się od niedzielnego wieczora. Oglądam spokojnie finał Ligi Narodów pomiędzy Hiszpanią, a Portugalią. I podziwiam 40-letniego Cristiano Ronaldo, który cieszy się jak dziecko z kolejnego trofeum. Choć to niby „tylko Liga Narodów”. Można powiedzieć, że Liga Narodów dla reprezentacji ma trochę taki prestiż, jak Liga Konferencji w futbolu klubowym. A po CR7 naprawdę było widać z tego radość.
W międzyczasie polski futbol żył w alternatywnej rzeczywistości. W mediach społecznościowych pojawiły się dwa kluczowe komunikaty. Najpierw, że Probierz zmienia kapitana, zdejmuje opaskę z Lewandowskiego i wyznacza Piotra Zielińskiego. Ok, tylko dlaczego musi taka informacja padać w niedzielę o 21:00?
Nie minęła godzina, a „Lewy” informuje, że nie zagra w reprezentacji, póki selekcjonerem jest Probierz. To już jasny sygnał, że coś poszło nie tak w osobistej relacji pomiędzy Panami.
Decyzją selekcjonera Michała Probierza nowym kapitanem reprezentacji Polski został Piotr Zieliński. Selekcjoner osobiście poinformował o swojej decyzji Roberta Lewandowskiego, całą drużynę oraz sztab szkoleniowy. 🇵🇱 pic.twitter.com/ekcSvkRBSK
— Łączy nas piłka (@LaczyNasPilka) June 8, 2025
Probierz dzień wcześniej próbował się tłumaczyć, ale marnie mu to wszystko. Zresztą w mediach pojawiły się dwie różne wersje relacji i od selekcjonera i od Roberta Lewandowskiego. Jeszcze bardziej kuriozalny był komunikat… „Łączy nas piłka”, gdy poniedziałkowym wieczorem okazało się, że Probierz wcale nie rozmawiał z radą drużyny o podjęciu decyzji wobec „Lewego”.
Komunikat Polskiego Związku Piłki Nożnej
W związku z pojawiającymi się w przestrzeni medialnej informacjami, że rada drużyny reprezentacji Polski była inicjatorem zmiany zawodnika pełniącego funkcję kapitana kadry narodowej, Polski Związek Piłki Nożnej stanowczo zaprzecza tym… pic.twitter.com/bGzY8F6i6z
— Łączy nas piłka (@LaczyNasPilka) June 9, 2025
Przestałem to powoli wszystko rozumieć, jeżeli oficjalne konto PZPN-u dementuje de facto słowa Probierza. Czy to gra już Cezarego Kuleszy, by miał podparcie pod ewentualną zmianę selekcjonera?
Potem jeszcze już sama porażka z Finlandią, znowu pokraczna gra biało-czerwonych, niewytłumaczalny błąd Łukasza Skorupskiego… i to, że po wszystkim nikt z zawodników nie wyszedł do dziennikarzy. Klasyczna polska tragedia.
Probierz jeszcze po meczu deklarował, że sam nie odejdzie z reprezentacji, „bo się nie poddaje”. Nie będę już złośliwy choćby, ale na pewno Panie Probierz? Widać, że i z pamięcią już kiepsko, bo pamiętamy o legendarnej sytuacji z Niecieczy, gdzie trenerem Termaliki był Pan raptem dwa dni i sam odszedł. Jak widać najlepiej Panu wychodzi zaprzeczanie samemu sobie. Pod tym względem może trzeba pomyśleć o karierze polityka, a nie trenera.
Nie wyobrażam sobie reprezentacji w tym kształcie
I w tym wszystkim już nie chodzi o samego „Lewandowskiego”, bo rzeczywiście reprezentacja nie powinna uzależniać się od jednego zawodnika. Choć uważam, że Probierz powinien poczekać ze wszystkim do końca zgrupowania i wtedy ewentualnie ogłosić, że zmienia kapitana. To podstawa, jeżeli rzeczywiście zależu mu już na tym mitycznym „dobru drużyny”. Dwa dni przed spotkaniem z Finlandią zrzucił na drużynę bombę, bo tak mu podpowiadało ego.
Nie wyobrażam sobie, że Probierz we wrześniu nadal będzie selekcjonerem. Po tym, jak połowa kadry jest przeciwko jemu i część piłkarzy była blisko rezygnacji z gry przeciwko Finlandii. I po tym jak w Helsinkach z trybun było gromkie „Probierz, Probierz, wypierdalaj”. Probierz przestał być wiarygodny. I jako trener… i jako człowiek. Abstrahując od tego, iż selekcjonerem jest tylko i wyłącznie, bo ma kolegę jako prezesa PZPN. A zachowuje się, jakby co najmniej raz w karierze wygrał i obronił Ligę Mistrzów. Zresztą prezesa, który zaczyna być kojarzony jako Wuja Cezary i Polski Związek Piłki Nożnej zamienił w Polski Związek Cyrkowy. Ale to też kwestia na zupełnie inny temat. Sama reprezentacja w tym wszystkim też niestety jest już memem, bo zachowanie piłkarzy także nie pomaga.
W środę oczekiwałem jednej decyzji po spotkaniu Kuleszy z Probierzem – zmiany selekcjonera, niezależnie od dalszej sytuacji Lewandowskiego. Bo to już nie chodzi wyłącznie o nią. Ta decyzja nie padła. Kolejna żenada i pożar nie został ugaszony.
We wrześniu zagramy z Holandią i Finlandią i szczerze mówiąc, przestaję powoli wierzyć, że w tych eliminacjach do mistrzostw świata wywalczymy choćby baraże. Na pewno nie z tym trenerem. A to będzie dopiero kompromitacją, biorąc pod uwagę, iż Mundial 2026 będzie powiększony.