Fot. Mateusz Czarnecki
Jagiellonia Białystok nadal ma nadzieję, że Darko Czurlinow będzie dla niej grał w kolejnym sezonie.
„Duma Podlasia” co prawda nie obroniła mistrzostwa Polski, ale ponownie zdołała zameldować się na ligowym podium. Do tego z bardzo dobrej strony pokazała się w Lidze Konferencji, gdzie dotarła do ćwierćfinałów. To powoduje, iż najważniejsi zawodnicy z zespołu Adriana Siemieńca są na celowniku innych klubów.
Enzo Ebosse, Edi Semedo Jarosław Kubicki, Joao Moutinho, Michał Sacek czy wreszcie Darko Czurlinow – tych piłkarzy już pożegnano przy Słonecznej. A nadal nie jest pewna przyszłość największej gwiazdy – Afimico Pululu.
Jak się okazuje, „Jaga” stara się nadal o zatrzymanie jednego z wymienionych graczy. Czurlinow bowiem w sezonie 2024/25 był wypożyczony z Burnley. W Białymstoku całkiem nie zrezygnowali z rozmów o wykupie Macedończyka. Ale oczekiwania Burnley są naprawdę wysokie. Mowa o kwocie nawet 2,5 miliona euro, którą Jagiellonia próbuje zbić. Problemem jest nie tylko cena, ale i duże zainteresowanie Czurlinowem z innych krajów.
– Jaga próbuje, ale przypadek Darko Churlinova jest bardzo trudny. Burnley oferuje go klubom z Niemiec, Szwajcarii i Championship, oczekując 2,5 mln euro. To mało prawdopodobne, że ktokolwiek tyle zapłaci, ale klub póki co koncentruje się na innych skrzydłowych – pisze Damian Domitrz na „X’ie”.
🧙🌲
Jaga próbuje, ale przypadek Darko Churlinova jest bardzo trudny. Burnley oferuje go klubom z Niemiec, Szwajcarii i Championship, oczekując 2,5 mln euro. To mało prawdopodobne, że ktokolwiek tyle zapłaci, ale klub póki co koncentruje się na innych skrzydłowych.— Damian Domitrz (@damian_domitrz) June 12, 2025
Czurlinow był jedną z ważniejszych postaci w układance Adriana Siemieńca. W trakcie poprzedniej kampanii Macedończyk łącznie zagrał we wszystkich rozgrywkach w 43 meczach. Zdobył w nich siedem bramek i dorzucił cztery asysty.