Fot. Mateusz Czarnecki
Aleksiej Szpilewski przez długi czas był faworytem do objęcia Legii Warszawa po Goncalo Feio. Tak ostatecznie się nie stanie.
Białorusin zaczął rozglądać się za różnymi ofertami. Początkowo media sugerowały, że kilka czynników wpłynęło na decyzję 37-latka. Teraz wiadomo więcej o tym, dlaczego te rozmowy upadły. A jak nie wiadomo, o co chodzi… to chodzi o pieniądze.
– Jednym z jego warunków było pięć transferów. Powiedział, że jeśli Legia chce zbudować poważną i mocną drużynę, to klub musi pozyskać pięciu nowych graczy. Usłyszał, że nie ma na to pieniędzy. Rozbieżnością były też zarobki. (…) Legia dawała połowę tego, co oczekiwał trener. Z polskiego rynku Szpilewskiego najlepiej zna Łukasz Masłowski, bo poznali się w Niemczech. To on reprezentował Białorusina, kiedy Marek Papszun rozmawiał z Legią, kiedy była jeszcze trenerem Rakowa. Powiedział mi, że Szpilewski to bardzo drogi trener. Przyznał wtedy, że tylko Legię byłoby na niego stać – poinformował Piotr Wołosik z „Przeglądu Sportowego”.
Tym samym przy Łazienkowskiej nadal muszą szukać następcy Goncalo Feio. A w połowie czerwca drużyna ma wrócić do treningów. Może się okazać, że jeszcze bez nowego, pierwszego trenera.
Legioniści w sezonie 2024/25 zdobyli Puchar Polski i dotarli do ćwierćfinałów Ligi Konferencji. Ale rywalizację w PKO Ekstraklasie zakończyli dopiero na piątej pozycji w tabeli.
Źródło: Ofensywni/Przegląd Sportowy Onet