Fot. PZPN
Po przegranym 1:4 meczu z Francją na mistrzostwach Europy U21, selekcjoner Adam Majewski podsumował występ reprezentacji Polski.
Trzy mecze, zero punktów, dwie bramki zdobyte, aż jedenaście straconych. Tak wygląda bilans biało-czerwonych w fazie grupowej młodzieżowego EURO.
Już po porażce z Portugalią (0:5) Majewski przyjął postawę, iż jego podopieczni przyjechali na ten turnieju po lekcje i sam udział w jest sukcesem. Jak widać, nie zmienia zdania, mimo kolejnego blamażu z Francją. A nawet idzie o krok dalej.
– Liczyliśmy na więcej w tym turnieju. Przyjechaliśmy po naukę. Wolę jednak przegrywać 0:5 z Portugalią niż wygrywać z przeciętnymi. Bo tylko tak można się czegoś nauczyć – mówi Majewski, cytowany przez Weszło.
– Jeżeli któryś piłkarz zawaha się przy wysokim pressingu, to na Kosowo czy Bułgarię, z całym szacunkiem dla nich, nasza gra może i tak wystarczyć, ale tu nie mamy szans – kontynuuje selekcjoner – Powinniśmy jednak się cieszyć, że trafiliśmy na taki turniej po latach. Tacy Niemcy zajęli ostatnie miejsce w grupie na ostatnich mistrzostwach Europy, z tylko jednym punktem. My nie jesteśmy aż tak słabi, by przegrywać 0:5 z Portugalią czy 1:4 z Francją.
Dla przypomnienia, jeszcze przed turniejem PZPN poinformował o przedłużeniu kontraktu z Majewskim do 2027 roku. Zatem wydaje się, iż niezależnie od tych wyników, będzie prowadził kadrę dalej.