Zrzut ekranu (NBA/X)
Zespół z Oklahomy sięgnął po upragnione mistrzostwo.
Tegoroczne Finały NBA stały pod znakiem wielu ekscytujących i emocjonujących momentów. Po raz pierwszy od dziewięciu lat zobaczyliśmy Game 7, czyli decydujące starcie, które miało przesądzić o losach mistrzostwa. Oklahoma City Thunder i ogromna rewelacja play-offów Indiana Pacers stworzyli wielkie show w poprzednich sześciu spotkaniach, więc kibice zacierali rączki przed ostatnim meczem. Faworytem byli oczywiście gospodarze. Jednakże to obie drużyny przystępowały do tej potyczki, wiedząc, że jedna z nich wygra w końcu swoje pierwsze upragnione trofeum.
Niestety już na początku meczu Indiana Pacers doznała miażdżącego ciosu. Na niecałe 5 minut do końca pierwszej kwarty na boisku wylądował cierpiący wręcz z bólu Tyrese Haliburton. Powtórki nie pozostawiły żadnych wątpliwości. Gwiazda Pacers zerwała Achillesa, co oznaczało ogromną stratę na pozostałą sporą część spotkania. To kolejny wielki gracz ligi, który doznał tego poważnego urazu w ostatnich miesiącach. Dokładnie tej samej kontuzji doświadczył również Damian Lillard z Milwaukee Bucks oraz Jayson Tatum z broniących tytułu Boston Celtics.
Pacers dzielnie walczyli w pierwszej połowie, ale to trzecia kwarta zdecydowała o losach całego meczu. Wówczas to OKC odskoczyli na kilkanaście punktów przewagi i kontrolowali mecz nawet poprzez powiększanie tej różnicy punktowej. Indiana do końca starała się nadrobić wynik, ale zabrakło czasu i siły. Finalnie to Oklahoma City Thunder pokonała Pacers rezultatem 103:91 i triumfowali po raz pierwszy w niedługiej historii swojej organizacji. Oczywiście MVP Finałów został wybrany lider i wielka gwiazda Oklahomy Shai Gilgeous-Alexander, który jest także zwycięzcą MVP sezonu zasadniczego. Kanadyjczyk notował w Finałach średnio na mecz 30,3 punktów, 5,6 asyst oraz 4,6 zbiórek, a to wszystko na średniej rzutowej 44.3% z gry.
Przed Indianą Pacers bardzo ciężki sezon. Przez zdecydowaną większość czasu będą musieli radzić sobie bez Tyrese’a Haliburtona, co znacznie utrudni im walkę o najwyższe miejsca w Konferencji Wschodniej. Oklahoma natomiast stoi przed ważnym momentem organizacji. Młoda, ale niezwykle utalentowana drużyna spróbuje obronić mistrzostwo, a nie będzie to łatwe, zważywszy na niesamowicie mocną Konferencję Zachodnią. OKC mają jednak na to możliwości, a w swoim arsenale wciąż posiadają masę wyborów w drafcie, które pomogą im wzmocnić zespół.