Fot. Mateusz Czarnecki
Póki co po sezonie 2024/25 z Jagiellonii Białystok mamy zdecydowanie więcej odejść niż ruchów do klubu.
Choćby w ostatnich dniach na powrót do Lecha Poznań zdecydował się Mateusz Skrzypczak. Zaskakujące było również odejście Jarosława Kubickiego do Górnika Zabrze. A wciąż nie jest pewne, czy pozostanie w klubie Afimico Pululu, którego monitoruje sporo ekip.
„Jaga” zatem będzie wyglądała całkowicie inaczej w nadchodzących rozgrywkach. Kibice i eksperci jednak niepokoją się o braku wieści na temat transferów do klubu. Atmosferę postanowił uspokoić prezes Ziemowit Deptuła.
– Na pewno nie jest prawdą to, że dyrektor Łukasz Masłowski nie dostał pieniędzy na transfery. To wierutna bzdura. Każdy transfer oceniany jest przez pryzmat przydatności zawodnika do drużyny, a nie tylko przez pryzmat kasy, którą trzeba zapłacić. Aczkolwiek tutaj też musimy utrzymać pewien balans. Tego się trzymamy, ponieważ chcemy, aby Jagiellonia była klubem stabilnym i równo punktującym od strony finansowej. Nie chcemy powtarzać pewnych rzeczy przerabianych przez inne kluby. Mam na myśli wydanie zbyt dużych pieniędzy, a potem borykanie się z różnymi problemami. Cały proces jest we właściwych rękach, w najbliższym czasie przyjdą dobre wiadomości. Można być o to spokojnym – zapewnia Deptuła.
– Taka strategia przyniosła nam m.in. mistrzostwo Polski, brązowy medal Ekstraklasy, Superpuchar Polski oraz ćwierćfinał Ligi Konferencji. Wydaje mi się, że te sukcesy potwierdzają jej słuszność. Jednocześnie musimy przyjąć pewne warunki prowadzące do rozwoju klubu. Rozwój klubu to nie tylko wyniki sportowe, ale też fundamenty i baza na przyszłość. Czymś takim jest chociażby akademia – dodał.
Jagiellonia sezon ligowy rozpocznie 18 lipca od podjęcia beniaminka – Termaliki. Potem „Jagę” czekają starcia w eliminacjach do Ligi Konferencji z Novi Pazar.
Źródło: Przegląd Sportowy Onet