Fot. Kai Taller/Arena Akcji
Po kwalifikacjach Mathias Hafele wypowiedział się o dyskwalifikacji Pawła Wąska. Parę słów powiedział także kierownik kadry, Wojciech Jurowicz.
Mathias Hafele -” Sprawdziliśmy je trzy razy, następnie rozszerzyliśmy test do siedmiu prób.”
Po zakończeniu kwalifikacji szerokim echem rozeszła się informacja o dyskwalifikacji Pawła Wąska. Chodziło o fluor na nartach, co jest zakazane.
Wypowiedział się kontroler z ramienia FIS, Mathias Hafele.
Dla fluor managera z ramienia FIS jest to oczywiste. Sprawdziliśmy je trzy razy, następnie rozszerzyliśmy test do siedmiu prób. Każdy wynik był czerwony (oznacza to że był pozytywny na obecność fluoru – dop. red). Było to pierwszy raz w historii, w innych dyscyplinach narciarskich zdarzało się, ale w skokach faktycznie to pierwszy raz w historii. Nie chciałbym spekulować jak mogło do tego dojść. Nie jestem detektywem, więc nie wiem co robili (polski sztab dop.red). – rozpoczął Austriak
Zaznaczył także, że w niedzielę będą sprawdzane narty.
Jesteśmy w kontakcie z waszymi trenerami. Jutro sprawdzimy narty, prawdopodobnie przed serią próbną, aby zobaczyć, że jest wszystko w porządku. Na pewno przed zawodami. – powiedział Hafele.
Pojawiło się pytanie czy ktoś mógł to sabotować.
Nie sądzę, sprawdziliśmy je w siedmiu punktach i wynik był taki sam. W skokach narciarskich, fluor nie daje dużej przewagi. Wiemy to z przeszłości. To jest oczywista żółta kartka. – zakończył konrtoler.
Wojciech Jurowicz – „Narty są sprawdzane przed skokiem na górze, jeszcze zanim skoczek wejdzie na schodki”
Kierownik kadry, Wojciech Jurowicz opowiedział jak wygląda proces sprawdzania nart pod względem posiadania fluoru.
Narty są sprawdzane przed skokiem na górze, jeszcze zanim skoczek wejdzie na schodki. To się robi za pomocą maszynki, w której jest laser i odbija wiązkę, wychodzi spektrum gdzie później wykres pokazuje wartości. Albo jest światełko czerwone albo zielone. Gdy wychodzi czerwone To sprawdza się obok tego miejsca, czy to jest małe zabrudzenie itd, i później się kontynuuje całość. Jak już będzie trzy razy czerwone to jest wykrycie konkretne. Tutaj u Pawła cała narta była sprowadzone i były wysokie te wartości [fluoru – dop. red.] więc nie było szans na małe zabrudzenie. Ta narta była sprawdzana w kilku miejscach, i to nie był jeden pomiar. – zaznacza Jurowicz.
Wspomniał także, że narty są sprawdzane w każdej dyscyplinie.
Tak w bigach, w narciarstwie alpejskim, snowboardzie, przed startem, po starcie, w narciarstwie alpejskim narty wszystkich zawodników są sprawdzane. – mówi dziennikarzom kierownik.
Na koniec wypowiedział się o możliwym sabotażu.
Nie to nie jest możliwe, to ktoś musiałby je posmarować w kontenerze. To nie jest tak, że sobie posmarujesz palcem. – kończy Jurowicz.
Korespondencja z Innsbrucku,
Kamil Kozłowski