Fot. Michał Szewczyk/Własne
Klemens Joniak debiutował na skoczni do lotów narciarskich. Porozmawiał z dziennikarzami o tym jak to było zadebiutować na takiej skoczni.
Klemens Joniak zakończył już swój udział w Mistrzostwach Świata w lotach narciarskich. Podczas treningów skoczył 187.5 i 181.5 metra.
Szkoda, że to 200 nie pękło. Troszeczkę ten drugi skok poszedłem za bardzo do przodu i nie było za bardzo takiej wysokości, ale jestem zachwycony skoczniem do lotów. Już po tych dwóch skokach można powiedzieć, że się zakochałem w lataniu. – rozpoczął debiutant na lotach.
Widać było ekscytację po Joniaku. Na pytanie czy podobała mu się skocznia odpowiedział następująco.
No naprawdę przyjemna jest skocznia, bardzo mi się podoba jej właśnie profil. Co prawda jeszcze nie udało mi się jakoś na niej super daleko skoczyć, ale tak po moich postrzeżeniach do tej pory, to bardzo mi się podoba. – mówi.
Na stwierdzenie, że skoki a loty to zupełnie inna dyscyplina młody skoczek twierdzi, że i tak i nie.
O troszkę tak i troszkę nie, no bo jednak zasada skoku jest ta sama, tylko tutaj się wszystko dzieje troszkę szybciej. Jednak w tym locie tutaj się generalnie odbywa cała robota. – srwierdza
Na pytanie czy chciałby wrócić jeszcze na „Mamuta” i jakiego, z rozbrajającą szczerością odpowiedział.
Na wszystkie! – zakończył Joniak.
Korespondencja z Oberstdorfu,
Kamil Kozłowski