Fot. unsplash
Niestety, ale Polacy nie poradzili sobie najlepiej w tegorocznych kwalifikacjach.
Polscy kartowicze zdecydowali się na start w otwartych kwalifikacjach, wybierając teoretycznie trudniejszą ścieżkę awansu. Decyzja ta była podyktowana głównie względami logistycznymi. Alternatywą pozostają jeszcze eliminacje krajowe dla gospodarza turnieju, w których do obsadzenia będą cztery miejsca w turniejowej drabince.
W kwalifikacjach dla zawodników posiadających karty PDC do turnieju Superbet Poland Darts Open udział wzięło trzech reprezentantów Polski: Sebastian Białecki, Filip Bereza oraz Tytus Kanik. Udział w krakowskiej imprezie ma już zapewniony Krzysztof Ratajski, który dzięki wysokiej pozycji w rankingu ProTour był zwolniony z konieczności gry w eliminacjach.
Los nie był łaskawy dla Biało-Czerwonych już na etapie losowania. Część zawodników rywalizację rozpoczynała od rundy last 80, co oznaczało konieczność wygrania trzech spotkań, by awansować do turnieju głównego. Polacy musieli jednak startować od fazy last 160, co znacząco wydłużyło ich drogę do Krakowa.
Filip Bereza zaprezentował się solidnie, po raz pierwszy w zawodach PDC notując średnią powyżej 90 punktów, jednak nie zdołał sprostać bardzo dobrze dysponowanemu Pascalowi Rupprechtowi. Tytus Kanik natomiast zdobył zaledwie jednego lega w starciu z Ryanem Meikle’em, który zagrał na poziomie przekraczającym 100 punktów średniej, nie pozostawiając Polakowi większych szans.
Jedynym reprezentantem Polski, który przebrnął przez pierwszą rundę, był Sebastian Białecki. Łodzianin w starciu z Mensurem Suljoviciem musiał odrabiać straty i przegrywając już 2:4, zdołał przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść.
Drabinka wciąż nie rozpieszczała Białeckiego. W kolejnej rundzie czekał na niego Jeffrey de Zwaan, który korzystał z wolnego losu. Polak zaprezentował się znacznie pewniej niż wcześniej i pokonał Holendra 6:4, meldując się na półmetku walki o awans do turnieju głównego.
Następnym rywalem Sebastiana był Greg Ritchie. Polak z meczu na mecz prezentował coraz lepszą formę i mimo nerwowej końcówki zdołał awansować do rundy last 20, gdzie stawką był już występ na scenie Superbet Poland Darts Open 2026.
Ostatnią przeszkodą okazał się Anglik Thomas Lovely. Białecki prowadził 5:2 i był o krok od zwycięstwa, mając do dyspozycji lotki meczowe. Niestety, żadna z nich nie znalazła drogi do celu. Lovely stopniowo odrabiał straty, podniósł poziom gry i doprowadził do decydującego lega, w którym pozwolił Polakowi tylko na jedną próbę zamknięcia 120 punktów. Ta również nie zakończyła się sukcesem, przekreślając marzenia o awansie.
Nie-wia-ry-go-dne…
Sebastian Białecki prowadził 5:2 – był o lega od awansu do European Touru w Krakowie i miał lotki meczowe. A potem wszystko się posypało…#laczynasdart pic.twitter.com/qirZs0v2WW
— Łączy Nas Dart (@LaczyNasDart) February 11, 2026