(Photo by Acero/Alter Photos/Sipa USA) /ARENA AKCJI
Różnica czterech bramek po pierwszym meczu okazała się wystarczająca, aby Atletico zagrało w wielkim finale.
FC Barcelona nie zdoła obronić Pucharu Króla. Zespół prowadzony przez Hansiego Flicka do ostatnich minut walczył o odrobienie strat w półfinałowym dwumeczu z Atlético Madryt. Choć Blaugrana wygrała rewanż 3:0, to porażka 0:4 w pierwszym spotkaniu na Riyadh Air Metropolitano przesądziła o awansie stołecznej drużyny.
Cudu nie było, ale było blisko
Katalończycy od początku rewanżu ruszyli do ataku, wierząc w powtórkę legendarnej remontady z 2017 roku przeciwko Paris Saint-Germain. Już w 29. minucie wynik otworzył Marc Bernal po akcji Lamine’a Yamala. Tuż przed przerwą Raphinha podwyższył z rzutu karnego, wykorzystując jedenastkę podyktowaną za faul na Pedrim.
Po zmianie stron gospodarze kontynuowali napór. Świetnie spisywał się jednak bramkarz gości Juan Musso, który kilkukrotnie ratował swój zespół przed utratą kolejnych bramek. Bezradny był dopiero w 72. minucie, gdy Bernal po dośrodkowaniu João Cancelo skompletował dublet i ustalił wynik meczu na 3:0. W końcówce Barcelona desperacko szukała czwartego gola, który doprowadziłby do dogrywki. Defensywa Atletico przetrwała jednak napór mistrzów Hiszpanii i to madrytczycy wygrali dwumecz 4:3, meldując się w finale. W decydującym starciu zmierzą się ze zwycięzcą pary Real Sociedad – Athletic Bilbao. Po pierwszym meczu to Real prowadzi 1:0.
FC Barcelona – Atletico skrót meczu