fot. Oscar J Barroso/Arena Akcji
Enrique Cerezo nie pozostawił zbyt wiele złudzeń.
Julian Alvarez rozgrywa dość słaby sezon, jak na swoje możliwości. Argentyńczyk wprawdzie rozpoczął go znakomicie, regularnie wpisując się na listy strzelców i asystentów, lecz na jesieni przyszedł kryzys, który zasadniczo trwa do dziś. Sprowadzony za grube miliony z Manchesteru City zawodnik nie jest nawet obecnie pewniakiem do gry w pierwszym składzie.
Mimo to, Europa nie zapomniała, jakim potencjałem jest obdarzony. Udowadniał to wielokrotnie nawet w barwach Atletico, a także w reprezentacji Argentyny i wcześniej w ekipie „The Citizens”. Szybkość, pracowitość i wszechstronność Alvareza są mocno cenione na przykład przez Barcelonę. Ta widzi w nim następcę Roberta Lewandowskiego i cel transferowy na lato.
O transferze nie ma mowy
Poza „Blaugraną”, 26-latka w swoich szeregach chętnie widziałyby również takie potęgi jak Arsenal i Chelsea. Problem wszystkich tych zespołów polega jednak na tym, że Atletico łatwo nie odda swojego napastnika. Co więcej, prezes klubu, Enrique Cerezo kategorycznie zaprzeczył, jakoby letni transfer wchodził w grę:
– Julian nie jest na sprzedaż. Jest wiele wart, bo gra u nas – uciął krótko działacz na łamach Esport3.
Wygląda więc na to, że potencjalne negocjacje z „Los Colchoneros” nie będą należeć do łatwych.