Fot. YouTube/UFC
Iwo Baraniewski nie ma pretensji do Bogdana Guskova za odrzucenie walki.
Polak przyznaje wprost, że z perspektywy rywala była to logiczna decyzja związana z walką o najwyższe cele w UFC.
Szansa, która nie doszła do skutku. „Nie znaczę nic w rankingu”
Podczas gali UFC 328 miało dojść do pojedynku Jana Błachowicza z Bogdanem Guskovem, niestety kontuzja Polaka zmieniła plany organizacji. W jego miejsce wskazano Iwo Baraniewskiego, który był gotów przyjąć wyzwanie. Ostatecznie Guskov nie zgodził się na walkę z nowym przeciwnikiem.
Baraniewski nie kryje, że rozumie decyzję rywala i nie widzi w niej nic kontrowersyjnego.
– Rozumiem go. Nie chciał po prostu gościa spoza rankingu, gdy miał walkę z Jankiem, który jest na czwartej pozycji i to mógł być realny eliminator do pasa – powiedział.
– Można powiedzieć, że ja nie znaczę nic, jeśli chodzi o ranking i jego gonitwę za pasem. Zrozumiały ruch – dodał.
Mimo tej sytuacji Iwo Baraniewski nie zwalnia tempa. Polak przygotowuje się do kolejnego występu, który zaplanowano na 6 czerwca. Jego rywalem będzie Billy Elekana, a pojedynek odbędzie się w hali UFC Apex. Baraniewski pozostaje niepokonany w zawodowym MMA i ma za sobą dwie efektowne wygrane w UFC.