Photo Xavi Bonilla/DPPI /ARENA AKCJI
Lando Norris nie gryzł się w język po weekendzie Grand Prix Miami i jasno dał do zrozumienia, że obecne przepisy Formuły 1 wymagają poważnych zmian.
Twoje centrum sportowych informacji
Photo Xavi Bonilla/DPPI /ARENA AKCJI
Brytyjczyk zasugerował nawet jedno konkretne rozwiązanie – całkowite usunięcie baterii z jednostek napędowych. Kierowca McLarena odniósł się do wprowadzonych modyfikacji regulaminowych na sezon 2026, które miały poprawić ściganie. Jego zdaniem poprawki to jedynie krok w dobrą stronę, ale zdecydowanie niewystarczający.
„To mały krok w dobrym kierunku, ale to wciąż nie jest poziom, na jakim powinna być Formuła 1.”
Norris zwrócił uwagę na jeden z największych problemów nowych samochodów – brak możliwości jazdy na pełnym limicie przez cały czas, co jego zdaniem kłóci się z ideą królowej motorsportu.
„Jeśli jedziesz na maksa wszędzie i próbujesz cisnąć jak w poprzednich latach, jesteś za to karany. Nie możesz być cały czas na pełnym gazie. Nie powinno się karać kierowców za to, że chcą jechać szybciej i wcześniej wciskać gaz.”
Brytyjczyk odniósł się także do tzw. efektu „yo-yo” widocznego w wyścigu – sytuacji, w której kierowca po wyprzedzeniu rywala staje się łatwym celem do kontrataku z powodu wyczerpanej energii baterii. Według Norrisa problem ten jest na tyle poważny, że trudno go naprawić drobnymi zmianami.
„Szczerze mówiąc, nie sądzę, żeby dało się to naprawić. Trzeba po prostu pozbyć się baterii. Mam nadzieję, że za kilka lat tak się stanie.”
Wypowiedź kierowcy McLarena to kolejny głos w rosnącej dyskusji wokół nowych regulacji, które od początku sezonu 2026 budzą sporo kontrowersji wśród zawodników.
Źródło: racingnews365.com