fot. unsplash / Markus Spiske
To jedna z największych legend w Portoryko.
Niestety wczoraj doszły nas smutne wieści o śmierci Jose „Piculina” Ortiza. To jedna z największych legend w Portoryko nie tylko samej koszykówki, ale też ogólnie sportu. Zmarł w wieku 63 lat w wyniku wykańczającej choroby nowotworowej.
Ortiz trafił do NBA w 1987 roku, kiedy to Utah Jazz wybrali go ze swoim 15. pickiem w drafcie. Ostatecznie zagrał w tej lidze w zaledwie 64 meczach, ale najlepsze było dopiero przed nim. Przeniósł się on do Europy, gdzie stał się gwiazdą koszykówki na Starym Kontynencie. Występował m.in. w barwach Realu Madryt, FC Barcelony czy greckiego Arisu. Grał także we Włoszech.
Jednakże swoje miano legendy zbudował poprzez występy w reprezentacji Portoryko. Ortiz wystepował w kadrze przez aż 21 lat, od 1983 roku do 2004. Był jednym z najważniejszych graczy w historii tego kraju i nieprzypadkowo nazywano go „sercem” portorykańskiego basketu.
Idealnym podsumowaniem tej pięknej przygody było sensacyjne zwycięstwo Portoryka z USA w trakcie Igrzysk Olimpijskich w Atenach w 2004 roku. Była to pierwsza historyczna porażka Amerykanów na zmaganiach olimpijskich od czasu Dream Teamu z 1992 roku.