Fot. Pixabay
Dla klubu najlepszą opcją byłaby sprzedaż.
Ronald Araujo notuje być może najgorszy sezon w karierze. Urugwajczyk pełni w zespole rolę wyłącznie drugoplanową, a ponadto, jesienią zeszłego roku, po fatalnym meczu przeciwko Chelsea, popadł w poważne problemy psychiczne, przez co pozostawał poza grą przez dłuższy czas. Gdy powrócił, Hansi Flick nie dawał mu zbyt wiele szans na pokazanie swoich umiejętności. 27-latkowi brakuje chłodnej głowy, umiejętności z piłką przy nodze i ogłady taktycznej. Dość powiedzieć, że w środowym spotkaniu Barcelony z Realem Oviedo, trener wystawił rezerwowy skład, a miejsce na środku obrony i tak zajął Alvaro Cortes – defensor Barcy Atletic.
Co dalej?
Latem „Blaugrana” zamierza wysłuchać potencjalnych ofert za Araujo. Klub planuje solidne wzmocnienia, w tym pozyskanie stopera, więc Urugwajczyk występowałby jeszcze rzadziej niż w obecnym sezonie. Piłkarz zarabia też krocie, a na jego sprzedaży można byłoby całkiem przyzwoicie zarobić, co wydatnie pomogłoby w zebraniu środków na ambitne cele transferowe. Sam Araujo do tej pory nie chciał odchodzić, lecz powoli zmienia zdanie. Zdaje sobie bowiem sprawę, że nie pasuje do koncepcji Flicka i trudno mu będzie walczyć z konkurencją w postaci Pau Cubarsiego, Erica Garcii, Gerarda Martina i nowego środkowego obrońcy. Dlatego też coraz bardziej zaczyna myśleć o pożegnaniu z Barceloną. Celem jest dobry występ na Mundialu, aby przekonać do siebie ewentualnych nabywców.