(ALTERPHOTOS/Ropero) /ARENA AKCJI
Popularna w ostatnich miesiącach saga powoli dobiega końca.
Nie jest tajemnicą, że Barcelona latem zamierza sprowadzić nowego napastnika. Robert Lewandowski odchodzi, a Ferran Torres potrzebuje konkurenta z najwyższej półki w walce o pierwszy skład. Wymarzonym celem prezesa Joana Laporty jest Julian Alvarez. Argentyńczyk dobrze czuje się w grze kombinacyjnej, haruje w pressingu i wydaje się być idealnym zawodnikiem do systemu stosowanego przez Hansiego Flicka.
Bez szans
Problem polega jednak oczywiście na finansach. „Blaugrana” liczy każdy grosz, natomiast Atletico Madryt nie zamierza oddawać swojej gwiazdy za bezcen. Według doniesień katalońskiego dziennika „Sport”, klub ze stolicy Hiszpanii żąda za Alvareza 100-110 milionów euro, bowiem przed dwoma laty sam zapłacił za niego Manchesterowi City zawrotne 95 milionów euro. W Barcelonie uważają więc tę operację za „praktycznie niemożliwą”, tym bardziej, że do walki o 26-latka ma włączyć się Paris Saint-Germain, dysponujące niemal nieograniczonymi funduszami.
W zaistniałej sytuacji, Barcelona skupi się na sprowadzeniu Joao Pedro z Chelsea, który jawi się jako tańsza alternatywa.