Szefowie zespołów odpowiadają Hamiltonowi. Dlaczego nie chcą dać kierowcom „miejsca przy stole”?
Photo Federico Basile /ARENA AKCJI
Lewis Hamilton ponownie wywołał dyskusję na temat wpływu kierowców na kształt przepisów Formuły 1.
Brytyjczyk uważa, że zawodnicy powinni mieć formalne miejsce przy stole podczas podejmowania kluczowych decyzji dotyczących regulaminów sportowych i technicznych. Po spotkaniach władz F1 oraz FIA podczas przerwy po Grand Prix Miami siedmiokrotny mistrz świata zwrócił uwagę, że kierowcy wciąż nie posiadają oficjalnych praw głosu w Komisji F1, ponieważ nie są uznawani za formalnych „interesariuszy” sportu. Hamilton uważa, że sytuacja powinna się zmienić. Jednak szefowie Ferrari i Williamsa — Fred Vasseur oraz James Vowles — nie zgadzają się z narracją o wykluczaniu kierowców z procesu decyzyjnego. Vasseur podkreślił, że opinie zawodników są regularnie uwzględniane podczas rozmów o przepisach.
„Dobrym przykładem są ostatnie dyskusje dotyczące zmian w jednostkach napędowych. Kierowcy byli częścią tych rozmów i wszystko przebiegało bardzo dobrze. Oczywiście mają oni inne spojrzenie na wiele kwestii i nie zawsze łatwo znaleźć kompromis. Ale są częścią dyskusji i nadal będą jej częścią. Słuchamy ich, rozmawiamy z nimi i przekazujemy ich uwagi FIA podczas rozmów o regulacjach. Oni wcale nie są wykluczeni z tego systemu.”
Szef Ferrari uważa więc, że obecny model — w którym kierowcy przekazują swoje opinie zespołom, a te następnie przedstawiają je FIA — działa wystarczająco dobrze i nie wymaga tworzenia kolejnego poziomu formalnej biurokracji. Podobnego zdania jest James Vowles. Brytyjczyk przypomniał, że poprzez GPDA, czyli stowarzyszenie kierowców Grand Prix, zawodnicy już teraz mają wpływ na rozmowy dotyczące przyszłości sportu. Jako przykład podał Carlosa Sainza, który jako dyrektor GPDA brał udział w konsultacjach prowadzonych przez FIA przed ostatnimi zmianami regulaminowymi.
„Wiem, że Carlos był konsultowany. Nicolas Tombazis wykonał dobrą pracę, angażując go w cały proces i pytając o zdanie jeszcze przed wprowadzeniem zmian. Prawdopodobnie już teraz przy stole siedzi zbyt wiele osób i przez to często kręcimy się w kółko. Dodanie kolejnych pięciu osób nam nie pomoże. W tle funkcjonują już rozwiązania pozwalające kierowcom przekazywać swoje opinie na temat różnych kwestii. Myślę, że obecność przedstawiciela kierowców — przed spotkaniami FIA albo nawet podczas nich — byłaby rozsądnym rozwiązaniem. Musimy jednak uważać, żeby nie pójść w kierunku promowania interesów jednego producenta silników i zachować pełny obiektywizm przy słuchaniu opinii kierowców.”
Cała debata sprowadza się więc nie do pytania, czy głos kierowców ma znaczenie, ale raczej do tego, w jaki sposób powinien być formalnie przekazywany i jak dużą władzę powinni otrzymać sami zawodnicy.
Źródło: f1i.com