FOT. LUKASZ JURGA/ARENA AKCJI
Kiedy Wojciech Kwiecień w 2020 roku zainwestował w mały klub osiedlowy z krakowskiego Prądnika, mało kto traktował to poważnie.
Sześć lat później Wieczysta Kraków jest zespołem Ekstraklasy. Droga z klasy okręgowej do najwyższego szczebla rozgrywkowego w Polsce w jednym dekadzie to historia bez precedensu w polskiej piłce.
Od okręgówki do elity. Historia, którą trudno uwierzyć
Wieczysta Kraków istnieje od 1942 roku, ale przez większość swojej historii był to klub nieznany szerzej poza dzielnicą. XXI wiek zaczęła w IV lidze, w 2003 roku spadła do klasy okręgowej, w której grała przez kilkanaście lat. W najgorszym sportowo okresie była to nawet klasa A, gdzie zespół spędził dwa sezony, w latach 2015-2016.
Przełom nastąpił w 2020 roku. Wojciech Kwiecień, właściciel sieci aptek „Słoneczna”, który pochodzi z osiedla Wieczysta, postanowił zainwestować w klub wielkie pieniądze. Od 2023 do 2026 roku klub wydał na transfery blisko 10 milionów złotych. Do składu ściągano byłych reprezentantów Polski – Sławomira Peszkę, Radosława Majewskiego, Jacka Góralskiego czy Michała Pazdana – co sprawiło, że liga za ligą Wieczysta pięła się w górę futbolowej hierarchii. Pięć awansów w sześciu latach. Coś absolutnie niesamowitego.
Jedną z twarzy tego projektu jest właśnie Michał Pazdan – 38-letni obrońca, bohater Euro 2016, wychowanek Hutnika Kraków. Pazdan dołączył do Wieczystej 1 lipca 2023 roku jako wolny zawodnik, podpisując roczny kontrakt z opcją przedłużenia. W 2025 roku przedłużył umowę o kolejny rok, do końca sezonu 2025/26, pozostając jednym z kluczowych zawodników drużyny. Jego kontrakt formalnie wygasa 30 czerwca 2026 roku, czyli dokładnie wtedy, gdy Wieczysta wkracza w nową, ekstraklasową erę. Czy Pazdan zostanie i zagra na najwyższym szczeblu jako piłkarz krakowskiego klubu, z którego sam pochodzi? Sławomir Peszko zdradził, że odbędą się rozmowy z doświadczonym obrońcą na temat nowej umowy i sam Pazdan zakłada grę dla Wieczystej w następnej kampanii.
Sezon zasadniczy i baraże. Droga przez mękę
Zasadniczą kampanię 2025/26 Wieczysta rozegrała solidnie, ale nie wystarczająco dobrze, by awansować bezpośrednio. W 34 meczach zdobyła 57 punktów, bilans 16 zwycięstw, 9 remisów i 9 porażek, ze stosunkiem bramek 70:47. To strata pięciu punktów do strefy dającej bezpośredni awans, co oznaczało konieczność gry w barażach.
Wieczysta w pierwszym barażu zmierzyła się z Polonią Warszawa i wygrała 3:2, ale w dramatycznych okolicznościach. W drugiej połowie drużyna grała w dziesiątkę po czerwonej kartce otrzymanej przez stopera Aleksandara Djermanovicia, a bohaterem spotkania był austriacki napastnik Stefan Feiertag, autor dwóch bramek.
W finale czekał Chrobry Głogów, który w swoim półfinale wyeliminował ŁKS Łódź dopiero po rzutach karnych. Mecz finałowy rozegrany 31 maja na stadionie Wisły Kraków zaczął się od ciosu, już w 14. minucie Szymon Bartkewicz dośrodkował z rzutu wolnego na głowę Myroslava Mazura i Chrobry prowadził 1:0. Kilkuset kibiców z Głogowa skandowało „Ekstraklasa dla Chrobrego!”. Wieczysta nie dała się jednak złamać. Wyrównał Lisandro Semedo, a zwycięskie trafienie dał Stefan Feiertag. Wynik 2:1 i spełnione marzenie.
Liderzy, którzy dowieźli awans
Sezon Wieczystej stał na barkach kilku konkretnych zawodników. Stefan Feiertag w 28 meczach zdobył 17 bramek i zanotował 5 asyst, jak, co prawda, na beniaminka Betclic I Ligi to wynik wybitny. Lisandro Semedo rozegrał 36 spotkań, wpisując się na listę strzelców 11 razy oraz dokładając 11 asyst. Semedo był motorem napędowym środka boiska i jednym z najbardziej wszechstronnych zawodników całego sezonu w lidze.
Swoją rolę odegrał też Michał Pazdan, jako lider obrony i głos szatni, doświadczony obrońca, który w najważniejszych momentach uspokajał grę zespołu. Warto też wspomnieć, że przez cały sezon Wieczysta rozgrywała mecze jako gospodarz w Sosnowcu, jej własny obiekt przy ulicy Chałupnika nie spełniał wymogów licencyjnych nawet na poziomie I ligi. Dopiero na baraże przeniosła się na Stadion Wisły Kraków.
Kwiecień, Peszko i pytania o przyszłość
Awans Wieczystej byłby niemożliwy bez Wojciecha Kwietnia i niemożliwy bez Sławomira Peszki. Ten drugi przyszedł do klubu sześć lat temu jako piłkarz i przez ten czas pełnił role zawodnika, trenera, dyrektora sportowego, a dziś jest wiceprezesem odpowiadającym za sprawy sportowe.
– Przychodziłem sześć lat temu do małego, osiedlowego klubu, w którym było mało pomieszczeń i mało pracowników. Ale ci, którzy pracowali, byli w to bardzo zaangażowani. Sześć lat i pięć awansów w różnych formach. To jest coś fantastycznego – przyznał Peszko po awansie dla „TVP Sport”.
W tle całego sezonu przez wiele tygodni kłębiły się spekulacje, które mogły zatruć przygotowania do baraży. Niemal codziennie pojawiały się informacje, że Kwiecień porzuci Wieczystą i przeniesie swoje pieniądze gdzie indziej. Wcześniej mówiło się, że Kwiecień może wesprzeć Wisłę Kraków, której od dawna kibicuje, ale te pogłoski się nie sprawdziły. Awans wszystko zmienił. Wieczysta Kraków przystąpi do gry w PKO BP Ekstraklasie, kontrakty części piłkarzy zostały automatycznie przedłużone, a budowa zespołu na miarę elity ruszyła pełną parą.
Klub musiał przekształcić się ze stowarzyszenia kultury fizycznej w spółkę akcyjną, by otrzymać licencję na grę w Ekstraklasie. Komisja Odwoławcza przyznała beniaminkowi licencję z nadzorem prawnym, a także infrastrukturalnym. Ten drugi dotyczy stadionu, Wieczysta zgłosiła we wniosku licencyjnym obiekt Wisły Kraków.
Peszko zapowiada transfery głośnych nazwisk, ale studzi oczekiwania co do celów sportowych.
– Chcemy, żeby Wieczysta pokazała w Ekstraklasie, że potrafi grać dobrze w piłkę i ma dobrych piłkarzy. Żeby przyciągnęła na trybuny kibiców. Byłbym głupkiem, gdybym deklarował walkę o puchary.
Trzy krakowskie kluby. Pierwsza taka sytuacja od 32 lat
Awans Wieczystej ma wymiar historyczny nie tylko dla samego klubu. Wieczysta będzie 88. klubem, który zagra w polskiej ekstraklasie, a ósmym z Krakowa – po Cracovii, Garbarni, Hutniku, Jutrzence, Podgórzu, Wawelu i Wiśle. Żadne inne miasto w Polsce nie miało tak licznej reprezentacji w elicie.
W sezonie 2026/27 pod Wawelem będą grały trzy ekstraklasowe drużyny jednocześnie, Cracovia, Wisła i Wieczysta. Ostatni raz coś takiego zdarzyło się 32 lata temu, gdy w rozgrywkach 1994/95 rywalizowały trzy poznańskie kluby: Lech, Olimpia i Warta. W dwóch ostatnich sezonach Ekstraklasy nie rozgrywano ani jednych derbów w pierwotnym znaczeniu tego słowa, rywalizacji dwóch drużyn z jednego miasta. W sezonie 2026/27 dojdzie od razu do trzech różnych konfiguracji krakowskich derbów.
Wieczysta w swoim krótkim, ale intensywnym życiu nigdy jeszcze nie grała w derbach z Wisłą ani z Cracovią na poziomie ekstraklasowym. Teraz zagra z obydwoma. I choć nikt rozsądny nie spodziewa się, że beniaminek od razu będzie walczyć o medale za podium, to samo pojawienie się w tych rozgrywkach, po drodze z klasy okręgowej, jest czymś, co polskim kibicom trudno było sobie wyobrazić jeszcze kilka lat temu.
𝗚𝗿𝗮𝘁𝘂𝗹𝗮𝗰𝗷𝗲, @wieczysta! 👏
Znamy komplet beniaminków! 🥰 pic.twitter.com/TR3kM3TCJh
— PKO BP Ekstraklasa (@_Ekstraklasa_) May 31, 2026