Fot. Matthieu Mirville/DPPI/LiveMedia / Arena Akcji
Tegoroczny Roland Garros jest całkowicie nieprzewidywalny i skład półfinalistek to totalne zaskoczenie. Jedną z bohaterek jest Polka – Maja Chwalińska.
W środę Chwalińska pokonała tym razem Rosjankę 7:6(3), 6:3. Warto podkreślić, że Maja w pierwszym secie prowadziła już 5:1, ale rywalka zdołała doprowadzić do remisu. W drugiej odsłonie Chwalińska nie pozwoliła na powtórkę z historii.
„Byłam zestresowana”
24-latka już wcześniej odnotowała życiowe osiągnięcie, a przecież zaczynała całą rywalizację we Francji od przebrnięcia kwalifikacji. Jest w skromnym gronie Polek, które mogą pochwalić się dotarciem do najlepszej czwórki Wielkiego Szlema.
W krótkim wywiadzie po meczu Chwalińska stwierdziła, że jest skupiona przede wszystkim na pracy.
– Byłam zestresowana. Byłam skupiona na robocie, cieszę się, że to udało. Próbuję wygrać każdy mecz, ale nie koncentruję się na pewności siebie. Gram z najlepszymi na świecie, nie chcę się z nimi porównywać – przyznała.
– Sen i może jakiś Netflix – dodała na pytanie o plany przed jutrzejszym meczem.
Piękny sen Chwalińskiej może trwać dalej. Już w czwartek zagra z kolejną Rosjanką – 22-letnią Dianą Sznajder. Zadanie nie zapowiada się na łatwe, bowiem Sznajder wyrzuciła z turnieju Arynę Sabalenkę. Ale na etapie półfinałów nie ma już przypadkowych zawodniczek. Każda potwierdziła swoją formą, że zasługuje na te miejsce. Spotkanie zaplanowano na 16:10.
Źródło: WP Sportowe Fakty