fot. Mateusz Czarnecki
Lech Poznań kontynuuje działania na rynku transferowym przed nowym sezonem.
Choć klub nie zamknął definitywnie tematu Taofeeka Ismaheela, obecnie traktuje jego transfer jako rozwiązanie rezerwowe. Władze mistrza Polski liczą na pozyskanie zawodnika o jeszcze wyższej jakości.
Lech zrezygnował z wykupu skrzydłowego. Dyrektor sportowy wskazał główny problem
Lech Poznań nie zdecydował się skorzystać z opcji wykupu Taofeeka Ismaheela z Górnika Zabrze. Według doniesień klub musiałby przeznaczyć na ten cel około miliona euro. Nigeryjski skrzydłowy miał swoje dobre momenty w barwach Kolejorza, szczególnie w europejskich pucharach, gdzie zdobył trzy bramki oraz zanotował trzy asysty. W rozgrywkach Ekstraklasy jego dorobek był jednak mniej imponujący.
Podczas spotkania z mediami dyrektor sportowy Lecha, Tomasz Rząsa, wyjaśnił, dlaczego klub nie podjął jeszcze decyzji o sprowadzeniu zawodnika na stałe.
– Mamy zastrzeżenie do liczb Taofeeka Ismaheela. W pucharach ok, w lidze słabiej, wiemy o tym, że to jego wykończenie nie jest takie, jak pozostałych naszych skrzydłowych. Chcemy mieć jeszcze bardziej jakościową kadrę, chcemy mieć w drużynie jeszcze lepszą rywalizację z Patrikiem Walemarkiem.
Według Rząsy klub analizuje obecnie inne możliwości i szuka zawodników, którzy mogliby wnieść jeszcze większą jakość do zespołu. Mimo krytycznej oceny nie oznacza to całkowitego zakończenia rozmów dotyczących Ismaheela. Dyrektor sportowy przyznał, że transfer nadal jest możliwy, jeśli warunki transakcji ulegną zmianie.
– Temat z Taofeekiem Ismaheelem nie jest jeszcze zamknięty, ale szukamy lepszych piłkarzy od niego.
W najbliższych dniach Lecha czekają również inne ważne decyzje kadrowe. Klub musi do 8 czerwca określić, czy skorzysta z możliwości wykupu Luisa Palmy.