Fot. Bildbyran / Arena Akcji
Harry Kane musiał nie tylko przełknąć bolesną porażkę w półfinałach mistrzostw świata 2026 z Argentyną (1:2), ale i odpowiedzieć na trudne pytania zaraz po ostatnim gwizdku.
Anglicy wydawali się napędzeni w środowy wieczór i jedną nogą byli w finale mundialu. Prowadzili 1:0, ale obrońcy tytułu przebudzili się, strzelając dwa gole w samej końcówce.
Kane: Nie chcę stawiać sobie w takich sprawach żadnych ograniczeń
Nie dziwi zatem, że tuż po Kane musiał zmierzyć się z pytaniami o jego reprezentacyjną przyszłość. Na następnych mistrzostwach świata miałby 37 lat i będzie bliżej końca kariery. Sam napastnik Bayernu Monachium na razie uciekał od konkretnych odpowiedzi. Stwierdził, iż „jest po prostu za wcześnie” na takie rozważania.
– Oczywiście cztery lata to bardzo długi okres. Tego lata skończę 33 lata, ale spójrzcie na Leo Messiego – on również nie kończy kariery i nadal prezentuje najwyższy światowy poziom – zwrócił uwagę Kane.
– Nigdy nie chcę stawiać sobie w takich sprawach żadnych ograniczeń. Będę podejmował decyzje wtedy, gdy nadejdzie odpowiedni moment. Na razie muszę po prostu pogodzić się z tą bardzo bolesną porażką – dodał.
Anglikom pozostaje sobotnia rywalizacja z Francją o trzecie miejsce. Co w razie wygranej byłoby najlepszym rezultatem „Synów Albionu” od 60 lat. Ale sposób porażki z Argentyną już jest i na pewno będzie przez długi czas dyskutowany na wyspach.
Źródło: ESPN