Fot. Dominika Chmura / Arena Akcji
Co to było za spotkanie! Polscy siatkarze w pięciu setach pokonali Stany Zjednoczone i obronili tytuł zdobyty rok temu.
SINUSOIDA W MECZU Z USA
Polscy reprezentanci po pokonaniu Ukrainy i Słowenii trafili w finale na USA, które z kolei poradziło sobie z Włochami i Japonią. Eksperci przed spotkaniem określili Polaków jako faworytów, ale trzeba było pamiętać, że Stany Zjednoczone to solidna drużyna. Pojedynki z nimi przybrały formę ikonicznych i nie inaczej było tym razem.
Z PIEKŁA DO NIEBA
”Biało-czerwoni” w pierwszym secie dosyć szybko wypracowali sobie bezpieczną przewagę, która wystarczyła do tego, aby wygrać premierową odsłonę spotkania. W połowie drugiego seta rywale dwukrotnie nas dogonili (12:12 i 20:20), wykorzystując naszą niemoc w ataku i doprowadzili do remisu. Nieco pechowo zakończyła się natomiast trzecia parta, ponieważ wygrywaliśmy już 20:17 lub 23:22, by ostatecznie przegrać seta na przewagi. Zrobiło się więc bardzo niebezpiecznie, ponieważ jeśli chcieliśmy pozostać w grze, musieliśmy doprowadzić do tie-breaka. Tak też się stało, ponieważ czwarta odsłona spowodowała, że doprowadziliśmy do remisu. W tie-breaku jednak wyższość pokazali Polacy. Seria bloków, udane obrony i mamy to – obronę mistrzowskiego tytułu!
Nikola Grbić postawił na trójkę przyjmujących i to mu się opłaciło – Kamil Semeniuk zdobył 17 punktów a Wilfredo Leon i Tomasz Fornal po 15 punktów. Ten ostatni został MVP całej imprezy.