Fot. Konrad Swierad / Arena Akcji
Dominik Piła w rozmowie ze Sportowy.net opowiada o początku sezonu Cracovii, przygotowaniach do rozgrywek oraz o tym, dlaczego w szatni wszyscy odliczają dni od ostatniego ligowego zwycięstwa „Pasów”.
Michał Szewczyk (Sportowy.net): Po pierwszej kolejce PKO BP Ekstraklasy zaczęliście sezon od bezbramkowego remisu z mistrzem Polski. Rok temu było efektowne zwycięstwo 4:1 nad Lechem. Jak oceniasz ten początek?
Dominik Piła: Rok temu rzeczywiście było coś wielkiego. Wygraliśmy 4:1, ja debiutowałem, więc radość była podwójna. Natomiast ten remis również uważam za dobry wynik. Lech jest dziś jeszcze mocniejszym zespołem niż przed rokiem i trzeba docenić zdobyty punkt. Jeszcze bardziej cieszy mnie jednak to, że praktycznie wyłączyliśmy ich z gry ofensywnej. Patrząc na jakość piłkarzy Lecha, stworzyli sobie naprawdę niewiele sytuacji.
Za tobą już pierwszy pełny rok w Krakowie. Czujesz, że jesteś już w pełni zaaklimatyzowany?
Myślę, że zdecydowanie tak. Rok to wystarczająco dużo czasu, żeby dobrze poczuć się w nowym miejscu. Już pod koniec poprzedniego sezonu było z tym naprawdę dobrze. Jeśli chodzi o moje występy, to pierwszą rundę oceniam pozytywnie, druga była już trochę słabsza. Teraz czekam na kolejne mecze i swoje szanse.
Przed rokiem wielu ekspertów widziało Cracovię nawet w walce o europejskie puchary, szczególnie jesienią. Tym razem prognozy są znacznie bardziej ostrożne, niektórzy mówią nawet o spadku. Ma to dla was jakiekolwiek znaczenie?
Nie przywiązujemy do tego większej wagi. Poprzedni sezon był bardzo charakterystyczny dla Cracovii, czyli świetny początek, dużo pozytywnego szumu, a później przyszły trudniejsze momenty i do końca musieliśmy walczyć o utrzymanie. W tym sezonie chcemy uniknąć takiego scenariusza. Nawet jeśli dobrze zaczniemy, zależy nam przede wszystkim na utrzymaniu stabilnej formy przez cały sezon.
Gdy do klubu przyszedł nowy trener, pojawiły się obawy o swoją pozycję?
Przy każdej zmianie trenera jest pewna niewiadoma. Trzeba od nowa pokazać się z jak najlepszej strony. Ale to dotyczy każdego zawodnika, niezależnie od tego, jak długo jest w klubie. Miałem już w karierze kilku trenerów, w Lechii Gdańsk ciągłe zmiany były czymś naturalnym. Wiem, że każda zmiana to przede wszystkim nowa motywacja i nowa energia.
Nowy szkoleniowiec postawił na system z czwórką obrońców. Liczysz, że na stałe zagrasz na prawej obronie?
W poprzednim sezonie często zmienialiśmy ustawienie i grałem na różnych pozycjach. Teraz trener jasno określił, że gramy czwórką z tyłu. Rywalizuję z Otarem o miejsce na prawej obronie i staram się każdego dnia dawać z siebie maksimum. Jak będzie wyglądał sezon, pokażą mecze. Wiem jednak, że w piłce wszystko potrafi się szybko zmieniać, dlatego zawsze trzeba być gotowym.
Rywalizacja z Otarem Kakabadze to chyba spore wyzwanie?
Zdecydowanie, ale taka rywalizacja jest potrzebna. Nawet kiedy Otar był zdrowy w poprzednim sezonie, obaj prezentowaliśmy dobry poziom, a trener potrafił znaleźć miejsce dla nas obu na boisku. Drużyna tylko na tym zyskuje. Im większa konkurencja, tym lepiej dla wszystkich.
Czy tegoroczny okres przygotowawczy różnił się od poprzedniego?
Na pewno większy nacisk został położony na wdrożenie nowego systemu gry. Trener miał czas, żeby przekazać nam swoje założenia od początku przygotowań. Nie powiem jednak, że było lekko. Były treningi, po których naprawdę można było odczuć zmęczenie.
Od końcówki poprzedniego sezonu Cracovia regularnie remisuje. Ciąży już nad wami fakt, że od dawna nie wygraliście meczu ligowego?
My też liczymy te dni. Czasami można się z tego śmiać, ale rzeczywiście tych remisów uzbierało się sporo. Bardzo chcemy w końcu wygrać. Najbliższa okazja będzie wyjątkowa, bo gramy z Pogonią u siebie, a dla kibiców to bardzo ważny mecz. Zwycięstwo przed własną publicznością byłoby czymś świetnym.
Przed sezonem rozegraliście sparing z Sevillą, który wielu uznało za bardzo udany. To był dobry prognostyk?
Tak. Atmosfera podczas tego meczu była już praktycznie ligowa. Dużo kibiców, obecność Canal+, odpowiednia oprawa. To dobrze przygotowało nas do startu sezonu. Oczywiście rywal był bardzo wymagający, ale nie graliśmy ze strachem. Było widać odwagę i chęć gry w piłkę. Ostatecznie wygraliśmy ten mecz, więc można było wyciągnąć z niego wiele pozytywów.
Jeżeli z Pogonią znowu padnie remis 0:0, kibice mogą już być rozczarowani…
Rozumiem ich. Po tylu meczach bez zwycięstwa może pojawić się frustracja. U nas również jest ogromna chęć przełamania tej serii. Wiemy jednak, że Ekstraklasa jest bardzo wymagająca. Wygrać trzy mecze z rzędu to naprawdę duża sztuka. Najpierw musimy zrobić pierwszy krok i wierzę, że uda się to już w najbliższym spotkaniu.
Na koniec, czego życzyć Cracovii przed tym sezonem?
Żebyśmy za rok rozmawiali już jako drużyna walcząca o europejskie puchary. Piąte miejsce daje dziś taką możliwość, więc byłoby to coś naprawdę wielkiego dla Cracovii. Tego właśnie sobie życzę.