Fot. Marcin Jasinski/Arena Akcji / Arena Akcji
Legia Warszawa bardzo szybko zakończyła udział w tegorocznej edycji Pucharu Polski.
Stołeczny zespół przegrał na wyjeździe z Motorem Lublin 0:3, a po spotkaniu Marek Papszun zwrócił uwagę między innymi na niekorzystne losowanie.
Papszun po porażce z Motorem
Legia Warszawa 1 września pożegnała się z Pucharem Polski. Wojskowi przegrali w Lublinie z Motorem aż 0:3 i już na pierwszej przeszkodzie zakończyli rywalizację w krajowym pucharze. Gospodarze zdecydowanie lepiej rozpoczęli spotkanie. Drużyna Mariusza Misiury do przerwy prowadziła już 2:0, a w doliczonym czasie gry zdobyła jeszcze trzecią bramkę, przypieczętowując awans do kolejnej rundy.
Legia miała większe posiadanie piłki i oddała więcej strzałów, ale nie przełożyło się to na wynik. Po końcowym gwizdku Marek Papszun przyznał, że jego drużyna w pierwszej połowie zaprezentowała się zdecydowanie poniżej oczekiwań.
– Za dużo mieliśmy słabych punktów w pierwszej części. Ta gra wyglądała słabo z piłką, ale w dynamice gry też nie byliśmy dużo lepsi. Byliśmy mało intensywni. Przegrywaliśmy pojedynki i stykówki. Trudno to wytłumaczyć, bo wydaje mi się, że zawodnicy byli świadomi tego, o co gramy. Natomiast trudno od niektórych z nich wymagać, żeby dźwigali dzisiaj ten ciężar, bo te błędy też z czegoś wynikają. Jak chłopaki przychodzą z 4. czy z 1. Ligi, to muszą te błędy popełniać – tłumaczył szkoleniowiec Legii.
– Trudny wieczór. Natomiast trzeba przyznać, że to losowanie nie było zbyt szczęśliwe. Trafić zespół Ekstraklasowy, gdzie nie gra pięciu pucharowiczów. Teoretycznie powinniśmy być numer jeden w rozstawieniu. Z tych drużyn, co grają, zajęliśmy pierwsze miejsce w zeszłym roku, Motor siódme. Spotkała się pierwsza z siódmą drużyną, bo pięć pierwszych nie gra. Ten los nas nie oszczędził. Mecz na wyjeździe dodatkowo – powiedział trener.
Legia nie będzie musiała długo czekać na okazję do rewanżu. Już 5 września ponownie zmierzy się z Motorem Lublin, tym razem w spotkaniu Ekstraklasy.