Fot. Kazimierz Kozuch / Arena Akcji
Klub z Lublina domaga się odpowiedzi.
We wtorek Motor Lublin pokonał aż 3:0 Legię Warszawa i awansował do 1/16 finału Pucharu Polski. Jednak na tym wyniku mogło się nie skończyć, bo w drugiej połowie po nieporozumieniu defensywy gości padła kolejna bramka dla Motorowców. Sędzia Piotr Lasyk po konsoltucji z VAR-em postanowił jednak gola odwołać, uznając, że to rzekomo Karol Czubak faulował bramkarza Otto Hindricha.
W sieci momentalnie wybuchło duże poruszenie, gdyż dyskutowano na temat tego, że trafienie powinno zostać uznane. Większość zgadzała się z tym, że to Rafał Augustyniak ciągnął za koszulkę napastnika Motoru, który następnie wpadł na golkipera Legii. Lubelski klub nie zapomniał o tej sytuacji i dzisiaj poinformował o wysłaniu oficjalnego pisma do Kolegium Sędziów Polskiego Związku Piłki Nożnej, a dokładniej mówiąc do przewodniczącego Marcina Szulca.
Motor m.in. chce dowiedzieć się, czemu główny sędzia w ogóle nie zweryfikował tej sytuacji przy monitorze VAR. Poproszono także aby Kornel Paszkiewicz nie był uwzględniany w ekipach sędziowskich na spotkania tego zespołu. To dlatego, że już wcześniej zdarzyła się bardzo kontrowersyjna sytuacja, gdzie gol Motoru nie został uznany. Chodzi o pojedynek z Wisłą Płock. W oświadczeniu natomiast możemy przeczytać przykładowo:
Prawidłowo zdobyta bramka nie została uznana. Sędzia główny Piotr Lasyk dopatrzył się faulu na bramkarzu Legii, którego w rzeczywistości nie było. Decyzja została utrzymana, a sędziowie VAR, Kornel Paszkiewicz i Marcin Boniek, nie zarekomendowali weryfikacji przy monitorze. Sytuacji tej poświęcamy odrębną część naszego pisma, ponieważ dotyczy ona nie tylko oceny zdarzenia boiskowego, ale również sposobu zastosowania procedury weryfikacji wideo. Nie budujemy listy pretensji i świadomie pomijamy sytuacje dyskusyjne, w których uznajemy, że ocena sędziego mieściła się w granicach interpretacji. Wskazujemy dwa zdarzenia, w których w naszym przekonaniu doszło do błędu, mającego wpływ na wynik. W pierwszym z nich potwierdziło to samo Kolegium. W drugim czekamy na stanowisko.Nie kwestionujemy prawa sędziego do popełnienia błędu w ocenie zdarzenia rozgrywającego się w ułamku sekundy. Kwestionujemy sytuację, w której cały system zbudowany po to, aby taki błąd naprawić, nie zadziałał w żadnym ze swoich elementów, a klub nie otrzymuje żadnego wyjaśnienia, dlaczego.
Chcemy jasno powiedzieć, jaka jest stawka tych decyzji. Ekstraklasa rozwija się dziś w każdym wymiarze: sportowym, organizacyjnym, infrastrukturalnym i medialnym. Kluby inwestują każdego sezonu dziesiątki milionów złotych w kadrę, akademie, obiekty, sztaby i profesjonalizację zarządzania. Motor Lublin przeszedł tę drogę w bardzo krótkim czasie i nadal ponosi na nią znaczące nakłady. Jedna błędna decyzja sędziowska potrafi tę pracę zniweczyć w ciągu kilku sekund. Punkty przekładają się na miejsce w tabeli, miejsce w tabeli na przychody z praw medialnych, premie, udział w europejskich pucharach lub utrzymanie w lidze, wartość kontraktów sponsorskich i wycenę zawodników. W meczu pucharowym rozgrywanym w systemie jednomeczowym konsekwencją jest odpadnięcie z rozgrywek bez możliwości rewanżu. To są skutki wymierne i nieodwracalne, ponoszone przez kluby, ich pracowników i kibiców. Oczekujemy, że Kolegium Sędziów PZPN, odpowiedzialne za poziom sędziowania będzie traktowało te konsekwencje równie poważnie, jak kluby, które je ponoszą.
Motor Lublin czeka na odpowiedź do siedmiu dni. Natomiast już w sobotę czeka ich ponowne starcie z Legią Warszawa. Tym razem w ramach PKO BP Ekstraklasy.