Fot. Mateusz Czarnecki
Jeszcze kilka miesięcy temu wszystkie trzy rywalizowały w Ekstraklasie.
Dziś ich rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Bruk-Bet Termalica Nieciecza, Lechia Gdańsk i Arka Gdynia po spadku rozpoczęły walkę o powrót do elity. Po dziewięciu kolejkach Betclic 1 Ligi trudno jednak wrzucić je do jednego worka.
Termalica znajduje się w ścisłej czołówce. Lechia, choć początek miała nierówny, właśnie wysłała mocny sygnał, rozbijając Stal Mielec 7:1. Arka natomiast po obiecującym początku znalazła się w dołku. To dobry moment, aby sprawdzić, co właściwie stało się ze spadkowiczami i gdzie znajdują się dziś podczas długiej przerwy.
Trzy kluby, jeden cel?
Po zakończeniu sezonu 2025/26 z Ekstraklasy spadły właśnie te trzy zespoły, a więc Bruk-Bet Termalica Nieciecza, Arka Gdynia i Lechia Gdańsk. Teoretycznie każdy z nich powinien mieć podobny plan: możliwie szybko pozbierać się po degradacji, utrzymać najważniejsze elementy kadry i powalczyć o natychmiastowy powrót. Jednak rzeczywistość zweryfikowała i jest trochę ciężej niż mogłoby się wydawać.
Po dziewięciu kolejkach popularne Słoniki mają na koncie 16 punktów, Lechia 13, a Arka 11. Na czele tabeli znajduje się Pogoń Grodzisk Mazowiecki z 18 punktami, czyli znowu zespół, który szokuje i pisałem już o nich artykuł. Oprócz Termaliki i Pogoni w czołówce znajduje się także Warta Poznań (15 punktów), beniaminek, także warto również ich docenić czy ŁKS Łódź (15 punktów).
Bruk-Bet Termalica – spadkowicz, który nie zamierza długo czekać
Jeżeli patrzeć wyłącznie na tabelę, to właśnie Termalica najlepiej poradziła sobie z przejściem z Ekstraklasy do Betclic 1 Ligi. Pięć zwycięstw, jeden remis i trzy porażki dały jej 16 punktów i drugie miejsce po dziewięciu kolejkach. Co więcej, Słonie mają już za sobą mecze między innymi z Ruchem Chorzów, Lechią Gdańsk, Stalą Mielec czy Pogonią Grodzisk Mazowiecki. Ostatnie tygodnie wyglądają szczególnie dobrze. Termalica wygrała kolejno z Lechią 2:1, Stalą Mielec 2:1 oraz Odrą Opole 1:0. To pokazuje coś istotnego: spadek nie rozbił zespołu sportowo w takim stopniu, jak można było się spodziewać.
Nie jest też tak, że Termalica dominuje ligę. Bilans bramkowy 14:12 pokazuje, że jej mecze często są wyrównane. To drużyna, która przede wszystkim punktuje. I właśnie to może być jej największym atutem, bo trzeba regularnie zdobywać punkty.
Lechia Gdańsk – chaos zamieniony w nadzieję?
Z Lechią sytuacja jest znacznie ciekawsza. Po dziewięciu spotkaniach gdańszczanie mają 13 punktów i zajmują ósme miejsce. Bilans to cztery zwycięstwa, jeden remis i cztery porażki. Na pierwszy rzut oka? Przeciętnie, przy takich transferach i patrząc na to, że początek kampanii zaczynała w składzie z Meną, Sezonienko czy Zhelizką.
Ale wystarczy spojrzeć na ostatnie dwa mecze. Najpierw Lechia pokonała Miedź Legnica 2:1, a następnie rozbiła Stal Mielec aż 7:1, a ten wynik może być dla zespołu z Gdańska czymś więcej niż tylko trzema punktami. Lechia przez pierwszą część sezonu nie była zespołem stabilnym. Potrafiła przegrywać spotkania, które teoretycznie powinna kontrolować, a jednocześnie potrafiła zdobywać punkty w trudnych meczach. Teraz dostała jednak coś, czego potrzebowała szczególnie mocno – moment rozpędzenia. Siedem bramek w jednym meczu nie rozwiązuje wszystkich problemów, ale pokazuje potencjał ofensywny zespołu. Pytanie brzmi, czy był to początek regularnej serii, czy jedynie wyjątkowe popołudnie.
Arka Gdynia – tutaj sytuacja robi się coraz trudniejsza
Najgorzej jest chyba w Gdyni, a mało kto obstawiał przed startem sezonu, że tu mogą być takie problemy. W przypadku Arki początek sezonu dawał zdecydowanie więcej powodów do optymizmu. Gdynianie rozpoczęli rozgrywki od zwycięstw z Odrą Opole i Stalą Rzeszów. Później pokonali jeszcze Puszczę Niepołomice. Po sześciu kolejkach mieli trzy zwycięstwa, remis i dwie porażki. Potem jednak coś się zatrzymało.
Arka zremisowała z Polonią Bytom i ŁKS-em, a następnie przegrała z Wartą Poznań 0:3 oraz Pogonią Siedlce 1:2. W efekcie po dziewięciu kolejkach ma 11 punktów. Co ważne, problemem nie jest wyłącznie miejsce w tabeli. Arka miała moment, w którym wyglądała jak drużyna mogąca realnie zaatakować czołówkę. Dziś jej seria pięciu spotkań bez zwycięstwa powoduje, że zamiast myśleć wyłącznie o awansie, musi przede wszystkim odzyskać stabilność.
Doszło do sporych zmian w kadrze i sztabie, a zresztą już zwolnili trenera, więc to nie jest ta sama drużyna, która spadła z Ekstraklasy. To w dużej mierze nowy zespół, który dopiero musi wypracować automatyzmy, a mają do dyspozycji bardzo ciekawych piłkarzy. W letnim oknie transferowym między innymi pozyskali Macieja Ambrosiewicza, Bartłomieja Pawłowskiego, Dawida Arndta, Marco Komendę czy Dominika Kuna.
Tabela mówi jedno, boisko drugie
Po dziewięciu kolejkach sytuacja spadkowiczów wygląda następująco:
- Bruk-Bet Termalica Nieciecza | 9 meczów, 16 punktów, bilans bramkowy: 14:12, 2. miejsce
- Lechia Gdańsk | 9 meczów, 13 punktów, 17:15, 8. miejsce
- Arka Gdynia | 9 meczów, 11 punktów, 11:11, 12. miejsce
Różnica między Termaliką a Arką to zaledwie pięć punktów, więc w kontekście całego sezonu nie jest to przepaść. Ale ważniejsza od samej różnicy punktowej jest dynamika – Termalica wygrała trzy ostatnie spotkania, Lechia wygrała dwa ostatnie, Arka nie wygrała żadnego z czterech ostatnich.
Czy spadkowicz musi od razu wrócić?
Historia pokazuje, że spadek z Ekstraklasy wcale nie oznacza automatycznego awansu rok później. Zmieniają się budżety, zawodnicy, trenerzy, oczekiwania i sposób funkcjonowania klubu. Część piłkarzy odchodzi, ponieważ nie chce grać na drugim poziomie. Inni zostają, ale muszą odnaleźć się w zupełnie innej roli. Do tego dochodzi presja.
W Ekstraklasie każdy punkt może być sukcesem, a na jej zapleczu od spadkowicza oczekuje się często czegoś zupełnie innego – dominowania, wygrywania i walki o awans. To zupełnie inny rodzaj presji. Chociaż zespół prowadzony przez Marcina Brosza pokazuje, że niekoniecznie trzeba być lepszym w każdym spotkaniu, żeby zdobywać trzy punkty i być na szczycie tabeli.
Trzy kluby, trzy różne problemy
Termalica wygląda dziś jak zespół, który najlepiej przystosował się do nowej rzeczywistości. Nie oznacza to jednak, że awans jest już przesądzony. Do końca sezonu pozostaje ogromna liczba spotkań. Pojawiają się też głosy o nieciekawej relacji trenera z piłkarzami, Krzysztof Kubica w programie „1 Liga Styl Życia” wspominał o tym, więc przy dłuższej serii bez zwycięstwa może być różnie. Ale na razie to Słonie wypadają bardzo dobrze w liczbie punktów.
Lechia potrzebuje przede wszystkim regularności. Po wysokim zwycięstwie nad Stalą pojawiła się nadzieja, że drużyna może wejść na wyższy poziom. Teraz musi ją potwierdzić w kolejnych meczach.
Arka natomiast potrzebuje czasu i stabilizacji. Przy tak dużej przebudowie kadry trudno oczekiwać, że wszystko zacznie działać natychmiast. Jednocześnie każdy kolejny mecz bez zwycięstwa będzie zwiększał presję.
Na przerwę reprezentacyjną ✅ pic.twitter.com/O21o6oB0nE
— Betclic 1 Liga (@_1liga_) September 20, 2026