Fot. Mateusz Czarnecki
Mundial w USA, Kanadzie i Meksyku oglądaliśmy bez reprezentacji Polski, a nowy sezon kadra rozpoczęła od bezbramkowego remisu z Bośnią i Hercegowiną.
Jan Urban nie ma jednak czasu na rozpamiętywanie tego, co wydarzyło się w marcu. Przed nim budowa drużyny na kolejne lata i odpowiedź na pytanie, jak dużo trzeba w niej zmienić.
Reprezentacja Polski rozpoczęła w piątek nową edycję Ligi Narodów. Na PGE Narodowym Biało-Czerwoni zremisowali bezbramkowo z Bośnią i Hercegowiną. Był to mecz, w którym Polacy mieli swoje okazje, ale przez długie fragmenty brakowało im konkretów pod bramką rywala. Najbliżej gola byli Sebastian Szymański i Piotr Zieliński, a dobrze między słupkami spisywał się Marcin Bułka. Jeden punkt na inaugurację nie jest wynikiem, który można uznać za przełomowy. Tym bardziej że już w poniedziałek Polaków czeka wyjazdowe spotkanie ze Szwecją, a więc z zespołem, który kilka miesięcy temu zakończył marzenia Biało-Czerwonych o mundialu.
Mundial uciekł, teraz trzeba zbudować coś nowego
31 marca Polska przegrała ze Szwecją 2:3 w finale baraży o mistrzostwa świata, wcześniej pokonała Albanię 2:1. Tym samym zakończyła walkę o mundial, a Jan Urban zachował stanowisko i dostał od PZPN zaufanie na kolejny etap pracy. Od tamtego momentu rozpoczęło się poszukiwanie nowych rozwiązań. Majowo-czerwcowe mecze towarzyskie miały być poligonem doświadczalnym. Efekt? Porażka 0:2 z Ukrainą i remis 2:2 z Nigerią. W drugim spotkaniu Biało-Czerwonych uratował w doliczonym czasie gry Przemysław Wiśniewski. Urban testował nowych zawodników, ale wyniki nie pozwoliły całkowicie odsunąć pytań o kondycję kadry.
Selekcjoner sam przyznawał później, że był zaskoczony skalą krytyki po tych spotkaniach. Teraz już wiadomo, że nie ma sparingowego marginesu, a w spotkania w niższej dywizji Ligi Narodów trzeba wygrywać, choć grupa nie trafiła nam się za najłatwiejsza.
Urban musi znaleźć nowych ludzi
Od objęcia reprezentacji 16 lipca 2025 roku Jan Urban powołał już 40 zawodników, z których 36 dostało szansę gry. To pokazuje skalę poszukiwań. Selekcjoner nie ogranicza się wyłącznie do sprawdzonej grupy, ale próbuje zachować hierarchię w zespole. Wrześniowo-październikowe zgrupowanie jest pod tym względem wyjątkowe. Polska rozegra aż cztery spotkania: ze Szwecją, Rumunią oraz dwukrotnie z Bośnią i Hercegowiną.
Urban dostał więc coś, czego wcześniej bardzo mu brakowało, czyli czas na pracę z zespołem. Sam selekcjoner podkreślał, że żałuje, iż nie miał do dyspozycji okresu przygotowawczego, jaki otrzymały reprezentacje uczestniczące w mundialu.
Lewandowski i Zieliński nadal są potrzebni
Jednym z największych znaków zapytania pozostaje oczywiście Robert Lewandowski. Kapitan nadal jest podstawowym napastnikiem kadry, ale również reprezentacja musi przygotowywać się na przyszłość. Podobnie wygląda sytuacja Piotra Zielińskiego. Pomocnik Interu rozegrał z Bośnią 110. mecz w reprezentacji i jest już samodzielnym wiceliderem klasyfikacji występów w narodowych barwach. Więcej spotkań ma tylko Lewandowski. Nie chodzi więc o to, aby z dnia na dzień odstawić najbardziej doświadczonych zawodników.
Chodzi o znalezienie odpowiedzi na pytanie, kto będzie obok nich za dwa, trzy czy cztery lata. W kadrze pojawiają się już zawodnicy tacy jak Kacper Potulski, Wiktor Nowak czy Mateusz Żukowski. Nowak zadebiutował przeciwko Bośni, a na przestrzeni ostatnich miesięcy Urban dawał szanse również innym młodszym zawodnikom. To właśnie z takich decyzji będzie składała się przyszłość reprezentacji.
Szwecja przyjeżdża jako szczególny rywal
Poniedziałkowy mecz w Solnej będzie miał dodatkowy ciężar. Nie tylko dlatego, że Szwedzi rozpoczęli Ligę Narodów od zwycięstwa 2:1 nad Rumunią i obecnie prowadzą w grupie. Przede wszystkim dlatego, że właśnie ze Szwecją Polska przegrała w marcu najważniejsze spotkanie poprzedniego półrocza. Tym razem stawka jest inna, ale dla Urbana będzie to kolejny test tego, jak zmieniła się jego drużyna.
Liga Narodów to nie tylko poligon
Nowa edycja rozgrywek ma dla Polski dodatkowe znaczenie. Biało-Czerwoni po raz pierwszy występują w Dywizji B. W grupie znalazły się Bośnia i Hercegowina, Szwecja oraz Rumunia. Urban zapowiada, że nie zamierza traktować Ligi Narodów wyłącznie jako serii sparingów. Wyniki będą ważne, a rozgrywki mogą mieć również znaczenie w kontekście przyszłej walki o mistrzostwa Europy. Dlatego obecna reprezentacja znajduje się w ciekawym momencie. A jak wiadomo 64-letni szkoleniowiec będzie rozliczany za wyniki przez Cezarego Kuleszę, bo już się pojawiają nazwiska potencjalnych trenerów, którzy mogliby go zastąpić.
Z jednej strony musi wyciągnąć wnioski z nieudanego okresu zakończonego brakiem awansu na mundial. Z drugiej – nie może pozwolić sobie na całkowite rozmontowanie zespołu. Urban ma więc dwa zadania: utrzymać konkurencyjność kadry i znaleźć jej kolejne pokolenie. Remis z Bośnią nie daje na to pytanie odpowiedzi. Podobnie jak nie odpowiedzą na nie same mecze ze Szwecją czy Rumunią. Prawdziwy test nadejdzie wtedy, gdy okaże się, czy zawodnicy, których Urban dziś sprawdza, rzeczywiście staną się podstawą reprezentacji na kolejne lata.