Fot. Kai Taller / Arena Akcji
Tymoteusz Puchacz wrócił do reprezentacji Polski po blisko dwóch latach przerwy. Przed poniedziałkowym meczem ze Szwecją 27-latek jasno zapowiedział, że jeśli dostanie szansę, zrobi wszystko, aby udowodnić Janowi Urbanowi, że zasługuje na miejsce w podstawowym składzie.
PIŁKARZ SABAH CZEKA NA SWOJĄ SZANSĘ
Tymoteusz Puchacz nie wystąpił w pierwszym spotkaniu Ligi Narodów z Bośnią i Hercegowiną. Na lewej obronie rozpoczął Jakub Kiwior, którego po przerwie zastąpił Przemysław Frankowski. Selekcjoner po meczu przyznał jednak, że zrezygnuje z dalszego eksperymentu z Kiwiorem na tej pozycji, co otwiera Puchaczowi drogę do gry przeciwko Szwecji. Sam zawodnik podkreśla, że decyzję o pozostawieniu go na ławce przyjął spokojnie.
„Jestem już doświadczonym zawodnikiem, więc nie miałem problemu z tym, że przeciwko Bośni wszedł na moją pozycję Przemysław Frankowski. Dał zresztą dobrą zmianę” – powiedział.
Puchacz jest świadomy, że musi przede wszystkim poprawić odbiór swojej gry defensywnej.
„Jeśli będę grał w następnych meczach, to będzie najważniejszy sprawdzian tego, jak gram teraz w defensywie. Trening to jedno, ale wszyscy wiemy, że najważniejszym sprawdzianem będą mecze” – zaznaczył.
„MOTYWACJI MI NIE ZABRAKNIE”
27-latek podkreślił również, że nie zamierza rozpamiętywać marcowej porażki Polski ze Szwecją w barażach o mistrzostwa świata. Puchacza nie było wówczas na boisku, dlatego do poniedziałkowego spotkania podchodzi bez dodatkowych emocji związanych z tamtym rezultatem.
„Nie było mnie na poprzednim meczu ze Szwecją. Najważniejsze będzie skupić się na wygranej, a nie szukać w sobie jakiejś zadry” – powiedział.
Puchacz zwrócił także uwagę na jakość, którą zobaczył po powrocie do reprezentacji.
„Przyjazd na kadrę był dla mnie radosny i czułem się, jakbym przyjechał tu pierwszy raz. Ekipę jednak znałem i szybko się wdrożyłem. Dawno mnie tu nie było i pierwsze, na co zwróciłem uwagę w treningu, to duża jakość naszych piłkarzy. Na co dzień aż takich „kotów” nie jest mi dane oglądać” – dodał.
Jeśli Puchacz pojawi się w wyjściowym składzie na mecz ze Szwecją, będzie miał okazję zaprezentować się Urbanowi na lewej obronie.
„Piłka nożna to dynamiczny sport. Czasem siedzisz na trybunach, a zaraz jesteś do grania. Oczywiście, że chciałbym dać argumenty do tego, żeby grać jak najwięcej. Motywacji mi na pewno nie zabraknie” – zapowiedział piłkarz.
źródło: Łączy nas piłka