Fot. YouTube/Klatka po Klatce
Damian Piwowarczyk to jeden z najnowszych „nabytków” UFC z Polski. Choć cieszy, że te grono biało-czerwonych w największej organizacji MMA robi się coraz większe… to martwią ostatnie wyniki.
„Damsyn” kontrakt z UFC wywalczył przez program Contender Series. Po znokautowaniu Emilio Quissuę w pierwszej rundzie, chwalił go sam Dana White.
Piwowarczyk: Czasami to są po prostu jakieś drobne mankamenty
Generalnie jednak polscy fani mieszanych sportów walki nie mają ostatnio zbyt wiele powodów do zadowolenia. Całe grono, m.in. z Mateuszem Gamrotem, Janem Błachowiczem i Iwo Baraniewskim w ostatnich swoich występach zaznali porażki. Tak naprawdę jedynie Mateusz Rębecki mógł cieszyć się z triumfu po gali w Serbii.
W rozmowie z Piwowarczykiem nie zabrakło tematu tej gorszej serii.
– Wydaje mi się mieli poprzedni rok troszeczkę lepszy i dostali kolejne mocne wyzwania. Nie wiem, co powiedzieć na to. Na pewno trzeba się martwić, bo te walki to zawsze są stresujące i zabierają dużo zdrowia – przyznał Piwowarczyk w programie „Klatka po Klatce” – Ja będę oczywiście się starał ze swojej strony gdzieś tam dokładać tych zwycięstw, ale no wydaje mi się, że też Polacy mimo wszystko są mocni, są coraz bardziej rozpoznawalni na tej mapie świata MMA. Jest coraz większa ta świadomość trenowania. (…) Są możliwości wyjazdu właśnie, nie wiem, do American Top Team, do Tajlandii, do Nerdsów, tak? Czy Kamil Oniszczuk wyjeżdżał, czy Michał Oleksiejczuk.
– Czasem to są po prostu jakieś drobne mankamenty techniczne jak, nie wiem, Michała Oleksiejczuka walka, nie pamiętam czy to była ostatnia, gdzie dobrze mu szło i nadział się dosłownie centymetr czy dwa centymetry na ten łokieć, który wszedł idealnie na podbródek – dodał Damian.
Źródło: Klatka po klatce