Fot. Kai Taller / Arena Akcji
Adrian Siemieniec zabrał głos ws. decyzji Komisji Ligi dotyczącej afery z jego udziałem. Trener Jagiellonii Białystok chce przede wszystkim zamknąć ten rozdział.
Siemieniec o decyzji Komisji Ligi
Komisja Ligi ogłosiła kary 2 października 2026 roku, po nadzwyczajnym posiedzeniu. Uznała, że kontakt szkoleniowca Jagiellonii Białystok z sędzią Arkadiuszem Kamilem Wójcikiem naruszał obowiązki wynikające z Konwencji Trenerskiej PZPN. Chodziło przede wszystkim o przestrzeganie zasad etyki i fair play oraz unikanie działań sprzecznych z duchem gry. Orzeczeniom nadano rygor natychmiastowej wykonalności. Sankcje objęły również dwóch arbitrów związanych ze sprawą: Arkadiusza Kamila Wójcika i Pawła Raczkowskiego.
W sobotę na sport.tvp.pl opublikowało rozmowę z Siemieńcem, który zamierza po prostu przyjąć te decyzje „z pokorą”.
– Ocenę i komentowanie tej decyzji pozostawiam opinii publicznej oraz mediom. Ja ze swojej strony przyjmuję ją z pokorą. Odbędę nałożoną na mnie karę i będę starał się robić wszystko, co w mojej mocy, aby pomagać drużynie. Na tym chcę się skupić. Patrzeć do przodu, czasu przecież nie cofniemy – stwierdził trener „Jagi”.
Siemieniec przyznał, iż rozmowa z włodarzami klubu odnośnie tych decyzji dopiero jest przed nim.
– Taka rozmowa zapewne jest przed nami. Ja sam mam jednak jasne odczucie. Przyjmuję tę decyzję z pokorą i nie oceniam, czy kara jest za mała, czy za duża. Wszystko, co miałem do powiedzenia, powiedziałem. Najpierw przed Komisją Dyscyplinarną, potem przed Komisją Ligi. Złożyłem też oficjalne pisemne oświadczenie. Ze swojej strony temat wyczerpałem – zaznaczył.
– To z pewnością koniec pewnego etapu. Sytuacja długo pozostawała bez rozstrzygnięcia. Najpierw badała ją Komisja Dyscyplinarna PZPN, potem Komisja Ligi Ekstraklasy. Uzupełniano materiał dowodowy, o czym mówił przewodniczący komisji. Trwało to długo i nie była to komfortowa sytuacja, także dla mnie jako trenera. Dopóki nie ma decyzji, nie wiadomo, jakich konsekwencji się spodziewać. Dzisiaj, dzień po orzeczeniu, kara została wymierzona, a temat od strony proceduralnej jest zamknięty. Teraz będę odbywał karę. Chcę już skupić się na drużynie – dodał.
O co chodzi w „aferze SMS-owej”?
Podstawą postępowania były kontakty przed spotkaniem Jagiellonii Białystok z GKS-em Katowice w 33. kolejce Ekstraklasy sezonu 2025/2026. Ośmiu zawodników białostockiej drużyny było wówczas zagrożonych zawieszeniem za żółte kartki, które wykluczyłoby ich z ostatniego meczu rozgrywek.
Siemieniec zwrócił się do sędziego asystenta Arkadiusza Kamila Wójcika w sprawie komunikacji z arbitrem głównym Pawłem Raczkowskim. Chciał otrzymywać ostrzeżenia, gdy któryś z jego piłkarzy będzie bliski napomnienia. Taka informacja pozwoliłaby trenerowi dokonać zmiany przed pokazaniem zawodnikowi żółtej kartki. Treść korespondencji trafiła do mediów we wrześniu 2026 roku.
W postępowaniach przed Komisją Ligi i Komisją Dyscyplinarną PZPN nie stwierdzono korupcji ani nieuczciwych zachowań mogących wpłynąć na wynik spotkania. Nie stwierdzono również przewinienia polegającego na zaniechaniu powiadomienia o korupcji. Podstawą sankcji były naruszenia obowiązków określonych w konwencjach trenerskiej i sędziowskiej.
Arkadiusz Kamil Wójcik i Paweł Raczkowski także ukarani
Arkadiusz Kamil Wójcik otrzymał dwa lata bezwzględnej dyskwalifikacji, natomiast na Pawła Raczkowskiego nałożono 50 tysięcy złotych kary finansowej.
W przypadku Wójcika Komisja Ligi wskazała na udzielanie trenerowi instrukcji dotyczących przekazania oczekiwań arbitrowi głównemu. Uznała, że sędzia naruszył zasady dotyczące kontaktów z przedstawicielami klubów oraz obowiązek informowania odpowiednich organów o próbach takich kontaktów.
Kara dla Raczkowskiego dotyczyła opóźnienia w przekazaniu informacji przewodniczącemu Kolegium Sędziów PZPN. Arbiter zgłosił sprawę dopiero 39 dni po meczu. Komisja Ligi oceniła, że powinien był zrobić to bez nieuzasadnionej zwłoki.
Źródło: sport.tvp.pl/Własne