fot. Marcin Jasinski/Arena Akcji
Widzew Łódź po zimowych wzmocnieniach miał szybko poprawić swoją pozycję w tabeli. Start rundy wiosennej okazał się jednak nieudany, a porażka z Jagiellonią Białystok tylko zwiększyła presję na trenera Igora Jovićevicia.
Duże pieniądze, duże oczekiwania
Od momentu przejęcia klubu przez Roberta Dobrzyckiego klub z Łodzi zaczął inwestować poważne środki w nowych piłkarzy. Letnie transfery nie przyniosły przełomu, bo drużyna zakończyła rundę jesienną tuż nad strefą spadkową. Zimą działacze poszli więc o krok dalej, wydając ponad 13 milionów euro na wzmocnienia.
Do zespołu trafili między innymi Osman Bukari, który pobił rekord Ekstraklasy, a także Bartłomiej Drągowski i Przemysław Wiśniewski. Mimo głośnych transferów Widzew nie rozpoczął wiosny tak jak oczekiwali kibice. W pierwszym meczu po przerwie łodzianie przegrali z Jagiellonią Białystok 1:3. Styl gry zespołu nie uległ wyraźnej poprawie, a strata punktów tylko pogłębiła niepokój wokół sytuacji w tabeli.
Trener mówi wprost o presji
Igor Jovićević w rozmowie z „Przeglądem Sportowym Onet” nie ukrywał, że oczekiwania są bardzo wysokie. Podkreślił, że przy takich inwestycjach presja na szybkie wyniki jest nieunikniona. Jednocześnie zaznaczył, że drużyna potrzebuje spokoju oraz czasu. Najbliższe mecze, w tym starcie z GKS-em Katowice, mogą mieć kluczowe znaczenie dla przyszłości szkoleniowca w Łodzi.
– Nie mamy czasu, a rodzina Widzewa chce wyników już teraz, ale musimy zachować spokój. Tylko jak przekonać fanów, że potrzebujemy czasu, gdy jesteśmy w strefie spadkowej.