Fot. Pixabay
To już pewne.
Kariera Bena Simmonsa nie potoczyła się w pełni tak jak tego oczekiwano. Do ligi wchodził jako #1 draftu 2016 i miał być jedną z gwiazd odbudowującej się Philadelphii 76ers. Miał tam kilka udanych sezonów, gdzie nawet był uważany za jednego z najlepszych obrońców oraz był nominowany do All-Star Game. Największe kłopoty zaczęły się po play-offach 2020/21, po których zaczęły się poważne problemy mentalne oraz fizyczne (związane głównie z plecami). Potem występował w Brooklyn Nets oraz przez chwilę w Los Angeles Clippers, ale w żadnym stopniu nie przypominał gwiazdy sprzed kilku lat.
W poprzednim sezonie w ogóle nie mogliśmy go oglądać na parkietach NBA, ponieważ Ben zdecydował się na przerwę. Teraz jednak powraca do najlepszej koszykarskiej ligi na świecie. Shams Charania z ESPN poinformował, że Simmons podpisał roczny kontrakt z Sacramento Kings o wartości 3.5 mln dolarów. 30-latek w poniedziałek odwiedził Sacramento, gdzie przeszedł szczegółowe badania medyczne, odbył trening na parkiecie i spotkał się z trenerem Dougiem Christiem oraz innymi członkami sztabu. Za to pod koniec sierpnia trenował także pod obserwacją GM-a Scotta Perry’ego. Wewnątrz tego klubu przekazywany jest jasny sygnał – Simmons wyglądał i czuł się naprawdę dobrze pod kątem zdrowia.
Dotąd Ben Simmons rozegrał 383 starć w NBA, notując średnio 13,1 punktów, 7,4 zbiórki oraz 7,2 asyst na mecz. Jest trzykrotnym All-Starem.